Zdalne wykrywanie nadchodzących trzęsień ziemi
z użyciem tzw. "Sejsmografu Zhang Henga"
(dwujęzycznie, po angielsku i
polsku )
Uaktualizowano:
21 czerwca 2010
Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeśli te usiłują przeszkodzić w oglądnięciu tej strony.
(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie na
"Menu 4".)
Witam na stronie internetowej o efektywnej zasadzie działania
do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi (a także
wykrywania tornad i tsunami). Zasada ta została wdrożona z
sukcesem już w 132 roku AD (czyli niemal 2000 lat temu) w
starożytnym urządzeniu zwanym "houfeng didongy yi". Odnotuj,
że niezależnie od niniejszej strony, urządzenie to i zasada są
opisane w moim referacie o tytule
"Signal processing in the 'Zhang Heng Seismograph' for remote sensing of impending earthquakes"
zaprezentowanym na konferencji naukowej "the International
Conference on Sensing Technology (ICST 2005), Massey
University, Palmerston North, New Zealand, 21 to 23 November
2005. Teksty referatów na ową konferencję, włączając w to
także tekst powyższego referatu, organizatorzy konferencji
wystawili w internecie do wglądu zainteresowanych pod adresem
icst.massey.ac.nz.
Z opisów zaprezentowanych na niniejszej stronie internetowej,
a także we w/w referacie, wynika że
owa starożytna zasada zdalnego wykrywania nadchodzących
trzęsień ziemi, po tym jak zostanie odpowiednio zmodernizowana,
będzie w stanie wykrywać na odległość zarówno trzęsienia
ziemi które mają miejsce w naszym pobliżu, jak i te które
trapią inne kontynenty, czy nawet odległe planety.
Ponadto, urządzenie realizujące tą zasadę może zostać
zminiaturyzowane i wbudowane w telefon komórkowy.
Może też zostać wbudowane w sztucznego satelitę Ziemi -
tak aby zdalnie wykrywało gotujące się trzęsienia ziemi
z orbity okołoziemskiej.
W takim przypadku urządzenie to dostarczy zarówno
nam osobiście, jak i całej naszej cywilizacji, systemu
wczesnego ostrzegania przed nadchodzącymi
trzęsieniami ziemi, falami tsunami, oraz tornadami.
Część #A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Cel tej strony:
Każdego roku trzęsienia ziemi powodują śmierć
setek, a niekiedy nawet i tysięcy ludzi. Tymczasem
od niemal dwóch tysięcy lat znane jest urządznie
które pozwala wykryć na dużą odległość moment
nadchodzenia niszczycielskiego trzęsienia ziemi
i ostrzec o nim ludzi z wystarczającym wyprzedzeniem
czasowym aby ci zdołali uchronić siebie i swoje mienie.
Urządzenie to już zbudowano i wypróbowa w praktyce -
wiadomo więc że z całą pewnością działa. Dlatego
tylko z powodu rodzaju hipokryzji i uporu dzisiejszych
naukowców nie jest ono obecnie odbudowane
aby mogło ocalać życie i mienie tych tysięcy
ludzi. Stąd celem niniejszej strony jest uświadomienie,
że takie urządzenie do zdalnego wykrywania
nadchodzących trzęsień ziemi już od dawna
istnieje, wyjaśnienie jak ono działa, oraz opisanie
jak można je zbudować.
#A2.
Co mnie zainspirowało do napisania tej strony:
Nasza planeta nieustannie
nękana jest morderczymi trzęsieniami Ziemi. W drugi dzień Święta
Bożego Narodzenia z dnia 26 grudnia 2003 roku tragiczne trzęsienie
ziemi w mieście Bam z Iranu odebrało życie ponad 30 000 ludziom.
Również w ten sam drugi dzień świąt, tyle że w dniu 26 grudnia 2004
roku, potężne trzęsienie ziemi i fale tsunami z Oceanu Indyjskiego
odebrały życie około 300 000 ludziom. Wszystkie owe mordercze
przypadki przypominają nam jak istotną dla ludzkości jest zdolność
do rozpracowania na Ziemi zasady działania, metody, oraz instrumentu,
które byłyby zdolne do zdalnego wykrycia nadchodzących trzęsień
ziemi wystarczająco wcześniej zanim zdołają one uderzyć.
W chwili obecnej ludzkość nie posiada takiego działającego
urządzenia. Niemniej, zaskakująco, już od 132 roku AD ludziom
znana jest sprawdzona w działaniu zasada działania i efektywna
metoda zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi
(znaczy jest ona znana już od niemal 2000 lat). Tyle, że
zasada ta obecnie jest celowo ignorowana przez dzisiejszą
oficjalną naukę ziemską. Nikt oficjalnie nie chce jej badać.
Nikt też oficjalnie nie chce budować bazującego na niej
instrumentu. Sarkastycznie, powodem tego celowego
ignorowania cudownego instrumentu jest fakt, że jego
zasada działania wykracza poza horyzonty filozoficzne dzisiejszej
nauki. Bazuje ona wszakże na przechwytywaniu i dekodowaniu fal
telepatycznych (czyli "chi"), których istnienia owa ortodoksyjna
nauka ziemska ciągle nie chce oficjalnie uznać. Ponadto owa
zasada działania jest bolesnym przypomnieniem niedoskonałości
i podrzędności dzisiejszej nauki ortodoksyjnej, która w 21-wszym
wieku ciągle jest niezdolna do zrozumienia zjawisk jakie stoją
poza urządzeniem technicznym zbudowanym niemal 2000 lat
temu.
W chwili obecnej
ludzkość opanowała technicznie jedynie metodę wykrywania
trzęsień ziemi po fakcie czyli po tym jak one już uderzą.
Powodem jest, że narazie w użyciu znajdują się jedynie sejsmografy
inercyjne. Ich cechą zaś jest, że muszą one być "wstrząśnięte"
przez dane trzęsienie ziemi aby mogły je zarejestrować. Jednak
owa zasada działania i instrument, które znane były ludziom już
w startożytności, są znacznie bardziej doskonałe od dzisiejszych
sejsmografów. Umożliwiały one bowiem zdalne wykrywanie
trzęsień ziemi jakie dopiero są w stadium przygotowywania się.
Jednocześnie zaś owo oficjalne ignorowanie tej zasady i
instrumentu przez dzisiejszą naukę ziemską wcale nie pomniejsza
ich użyteczności, ani nie unieważnia historycznie potwierdzonych
ich sukcesów. Dlatego niniejsza strona internetowa przyjmuje
na siebie zaszczytne zadanie przypomnienia wszystkim o tej
celowo dyskryminowanej przez naukę zasadzie i instrumencie.
Wszakże owa zasada i instrument są już sprawdzone w
działaniu. Z ich użyciem starożyni Chińczycy byli w stanie
wykryć nadchodzące trzęsienia ziemi na długo zanim te do
nich dotarły. Niezwykłe urządzenie techniczne skonstruowane
dla omawianej tutaj zasady działania nazywane wtedy było
houfeng didongy yi. Owa nazwa w języku Chińskim
oznacza "instrument dla śledzenia
przepływu fluidu i poruszeń ziemi". (Odnotuj, że
słowo "fluid" zostało tutaj użyte w jego zrozumieniu z hydromechaniki.
Oznacza ono wszystkie substancje znajdujące się w stanie
innym niż stały.) Obecnie jednak urządzenie to jest znane
na Ziemi pod odmienną i raczej wysoce mylącą nazwą
"Zhang Heng seismograph".
Faktycznie to
każde trzęsienie ziemi "obwieszcza" swoje nadejście
przez spory okres czasu przed tym zanim uderzy. Jest powszechną
wiedzą, że owe "obwieszczanie" jest pochwytywane i rozumiane
przez wiele zwierząt które dostają ataku paniki w jakiś czas
zanim potężne trzęsienie ziemi ma uderzyć. Również niektórzy
ludzie którzy odznaczają się tzw. "zdolnościami psychicznymi"
są w stanie usłyszeć nadchodzące trzęsienie ziemi. Ponadto
urządzenie techniczne opisywane na niniejszej stronie internetowej
było w stanie "usłyszeć" i "zrozumieć" owe "obwieszczenia"
nadchodzących trzęsień ziemi. Dlatego było ono w stanie
nawet wskazać ile czasu pozostało zanim dane trzęsienie
ziemi miało uderzyć. Niefortunnie dla nas, tamto urządzenie
zbudowane zostało tylko jednorazowo około 2000 lat temu.
Potem zaś zostało ono zapomniane. Stąd dzisiaj ciągle
ono oczekuje na kogoś kto zrekonstrułuje je z użyciem
nowoczesnej techniki. Pechowo jednak, od czasu kiedy
ta strona została opublikowana w marcu 2003 roku,
moje nieustanne wysiłki aby znaleźć instytucję badawczą
która by mi dopomogła zbudować owo cudowne urządzenie,
jak narazie pozostały bezowocne. Wygląda na to, że nasze
dzisiejsze instytucje naukowe w sposób zamierzony unikają
zainwestowania w badania i technikę która byłaby w stanie
wyczuć ostrzeżenia zawarte w owych telepatycznych
"obwieszczeniach" nadchodzących trzęsień ziemi.
W punkcie #H4 pod koniec niniejszej strony internetowej
zostanie wyjaśnione, że podobnie jak trzęsienie ziemi
również i tornada wysyłają w przestrzeń
sygnał telepatyczny obwieszczający ich nadejście. Sygnał
ten także może zostać pochwycony i zrozumiany przez urządzenie
będące nieco zmodyfikowaną wersją instrumentu opisanego
na tej stronie internetowej. Dlatego zasada działania i instrument
"houfeng didongy yi", które wyjaśnione są na tej stronie,
nadają się do zdalnego wykrywania zarówno nadchodzących
trzęsień ziemi, jak i nadlatujących morderczych tornad,
a nawet huraganów.
Niniejsza strona internetowa pokazuje liczne fotografie dzisiejszych
replik "houfeng didongy yi". Należy tutaj jednak wyraźnie
podkreślić, że żadna z pokazanych tutaj replik nigdy
nie zadziałała. Wszystkie one są jedynie replikami które
kopiują zewnętrzyny wygląd i niektóre podzespoły tego
instrumentu, NIE są jednak zdolne zadziałać tak jak ów
instrument oryginalnie działał. Faktycznie też,
dotychczas nikt nie zdołał zbudować
repliki tego instrumentu która by zadziałała tak jak powinna
- na przekór że ludzkość tak chełpi się swoim dzisiejszym
poziomem techniki. Powodem ich niezdolności do zadziałania
jest, że wszystkie dotychczasowe repliki "houfeng didongy yi"
budowane były dla błędnej zasady działania. Zakładały one
bowiem, że instrument ten oryginalnie działał na zasadzie inercji -
czyli tak jak czynią to dzisiejsze sejsmografy. Tymczasem
faktycznie działa on na zasadzie "analogowego przetwarzania
sygnału przenoszonego przez fale telepatyczne". Dopiero
niniejsza strona po raz pierwszy ujawnia jaka była prawdziwa
zasada działania tego cudownego urządzenia.
#A3.
Pokrewna strona o nazwie
day26_pl.htm
omawia tematykę tzw. "tsunami" które
są indukowane opisywanymi tutaj trzęsieniami ziemi:
Tych z czytelników, których zainteresowała
treść niniejszej strony, zapraszam również
do przeglądnięcia pokrewnej strony o nazwie
day26_pl.htm.
Tamta pokrewna strona omawia tematykę tzw.
"tsunami" które jak wiemy za pomocą łańcucha
przyczynowo-skutkowego fizykalnie są zaindukowane
przez trzęsienia ziemi. Z tego powodu tamta strona
day26_pl.htm
poszerza oraz dodatkowo naświetla z odmiennej
perspektywy, wiele tematów omawianych również
na niniejszej stronie.
Część #B:
Dlaczego mordercze trzęsienia ziemi, oraz inne katastrofy,
są nieszczęściami tylko z ludzkiego punktu widzenia:
"Mordercze trzęsienia ziemi" należą do kategorii
"klęsk żywiołowych" które spełniają definicję
"kar boskich" dotykających całe społeczności.
Wszakże oprócz uśmiercania i niszczenia,
nie służą one żadnemu znaczącemu celowi
pierwotnemu. (Tymczasem większość zjawisk
które NIE podlegają definicji "kar boskich" typowo
służy wielu istotnym celom pierwotnym naraz.)
Aczkolwiek oficjalna nauka bada "trzęsienia
ziemi", ja nigdy nie natknąłem się na jakiekolwiek
oficjalne naukowe badania "kar boskich". Sytuacja
więc z badaniem "trzęsień ziemi" a jednoczesnym
unikaniem badań "kar boskich", jest więc powtórzeniem
podobnej sytuacji z dzisiejszą medycyną
ortodoksyjną - która nastawia się na "leczenie
symptomów" jednak jak może tak unika "leczenia
chorób". (To właśnie dlatego w społeczeństwie
upowszechnia się coraz silniejsza opinia, że medycy
celowo unikają "leczenia chorób", bowiem zdrowi
ludzie byliby "złymi klientami" w kwitnącym dziś
businessie ortodoksyjnej medycyny - patrz punkt
#G2 na totaliztycznej stronie
healing_pl.htm.)
Ja jednak wierzę, że powodem braku oficjalnych
badań "kar boskich" jest strach dzisiejszych
naukowców przed zostaniem symbolicznie "spalonym
na stosie" przez "naukową neo-inkwizycję" obecnego
okresu "neo-średniowiecza". (Działalność owej
"naukowej neo-inkwizycji" operującej w
dzisiejszym okresie "neo-średniowiecza"
wyjaśniam w punkcie #I7 totaliztycznej strony
tapanui_pl.htm.)
Jestem też gotów się założyć, że czytelnicy
również o takich oficjalnych badaniach "kar boskich"
nigdy nie słyszeli. A szkoda. Wszakże
na temat tego czego nasza cywilizacja naukowo
NIE bada, ludzie nie mają też najmniejszego pojęcia.
Szczególnie zaś to dotyczy "kar boskich" wymierzanych
całym dużym społecznościom (czyli "intelektom
grupowym" - jak takie całe społeczności nazywa
filozofia totalizmu).
Wszakże np. religie ograniczają swoje zainteresowania
głównie do indywidualnych ludzi, nie wskazują więc zasad
unikania "kar boskich" przez większe społeczności.
Innymi słowy, w sprawach "kar boskich" wymierzanych
całym społecznościom, nasza cywilizacja preferuje
pozostawanie w ciemnocie, niewiedzy i w równej
"ślepocie", jak pozostaje ona w sprawach
UFO.
A wszystko to na przekór że np. chrześcijaństwo
oficjalnie praktykujemy już od ponad 2000 lat, oraz
że okresowe sprawdzenia stanu wiary regularnie
potwierdzają iż aż około 90% ludzi ciągle w głębi
ducha wierzy iż Bóg jednak istnieje - nawet jeśli
otwarcie nie praktykują oni żadnej religii (po źródło
tej danej patrz punkt #D1 na totaliztycznej stronie
ufo_pl.htm).
Wiadomo zaś że "bez pracy nie ma kołaczy" - w tym
zaś przypadku "bez badań naukowych nie ma rzetelnej
wiedzy". A w sprawach "kar boskich" dobrze byłoby
posiadać jednak nieco nowoczesnej i rzetelnej wiedzy w
rodzaju "co dokładnie" jest karalne, oraz "w jaki sposób"
Bóg faktycznie wymierza kary większym społecznościom.
Wszakże wiedząc prawdę na ten temat, zamiast dotychczasowego
ślepego "dopraszania się o kary", poszczególne społeczności
mogłyby zacząć świadomie kar tych unikać. A o fakcie
że Bóg karze wybrane społeczności, nie ma już
najmniejszej wątpliwości. Wszakze Bóg wyraźnie
"obiecuje" nam to karanie w aż kilku miejscach
Biblii
(np. rozważ Wielki Potop, czy losy Sodomy i
Gomory dyskutowane w punkcie #B5 poniżej).
Na dodatek, co jakiś czas nam to karanie ilustruje -
jako przykład rozważ trzęsienie ziemi z Haiti opisane
w punkcie #C3 tej strony. Porzućmy więc na krótką
chwilę ową modną ostatnio "dwulicowość", że na
przekór iż zdecydowana większość ludzi w głębi ducha
wierzy jednak w istnienie Boga, ciągle oficjalnie, otwarcie,
rzetelnie i naukowo jakoby NIE wypada badać niczego
na temat tegoż Boga. Zdobądźmy się wreszcie na odwagę
aby logicznie, obiektywnie, oraz rzeczowo przeanalizować
sprawę "kar boskich" wymierzanych większym
społecznościom - tak jak zaleca nam to dzisiejszy
sposób użycia metod i narzędzi nowoczesnej nauki.
#B1.
Analizy pytań "dlaczego" ujawniają że nawet katastrofy i nieszczęścia są uzasadnione
i też przynoszą korzyści, zaś będąc takimi najwyraźniej są one wywoływane celowo:
Wszyscy znamy przysłowie "nie ma takiego
złego, co by na dobre nie wyszło". Uczy nas
ono, że wszystko to co my ludzie uważamy
za "zło", faktycznie ma również i dobre następstwa.
Przykładowo, każde mordercze trzęsienie
ziemi nie tylko zabija masy ludzi, ale także
unicestwia dawne układy społeczne i instytucje
które podtrzymywały zastój i korupcję,
eliminuje stare, zagrzybiałe i niezdrowe budynki
w których bez niego ludzie zmuszeni byliby
mieszkać, stwarza okazję ludziom wierzącym
w Boga aby mogli wykazać moc swojej wiary
np. poprzez oddanie z jakim udzielają pomocy
ofiarom, itd., itp. Każda wojna nie tylko przetrzebia
kraje, ale także zmusza ludzi do nowego sposobu
myślenia i działania, eliminuje i odsuwa od rządów
pasożytniczych
ludzi i zwyrodniałe instytucje które w przeciwnym
przypadku utrzymywałyby zastój i wstecznictwo,
przypomina narodom wartość moralnego działania,
pokoju i negocjacji, itd., itp. Z kolei np. komary
nie tylko rozprzestrzeniają kilka morderczych
chorób, ale także motywują postęp poprzez
mobilizowanie ludzi do poszukiwań sposobów
na jakie daje się ich pozbyć, wskazują ludziom
te obszary na Ziemi w których już zapanowała
niszczycielska filozofia zwana
pasożytnictwem -
która odbiera ludziom motywacje, inicjatywę,
i zdolność do działania, oraz służą też kilku innym
celom. Innymi słowy, katastrofy i nieszczęścia
są takimi tylko z punktu widzenia ludzi. Natomiast
z globalnego punktu widzenia
Boga
są one głównie kolejnym z owych licznych narzędzi
które pozwalają Bogu przywrócić balans i
totaliztyczne zasady postępowania
wszędzie tam gdzie te zostały już zarzucone.
Dzisiejsza ateistyczna nauka przyzwyczaiła nas
do myśli, że katastrofy i nieszczęścia są wyłącznie
"złe". Poprzez zaś takie myślenie, dotychczasowa
nauka odbiera nam motywację do poszukiwania
odpowiedzi na owe pytania "dlaczego", a stąd także
i do odnotowywania owych pozytywnych następstw
wszelkich katastrof i nieszczęść. Z kolei bez
poznania owych pozytywnych następstw nasza
cywilizacja NIE widzi dlaczego Bóg sprowadza
na ludzi wszelkie katastrofy i nieszczęścia, a
stąd nie uświadamia sobie istnienia bardzo
prostego sposobu na który można im zapobiec,
a który opisuję w punkcie #B6 tej strony.
(Sposób ten sprowadza się do ochotniczego
praktykowania w naszym życiu moralnej,
pokojowej i postępowej
filozofii totalizmu -
która całkowicie eliminuje u Boga potrzebę
sprowadzania na ludzi katastrof aby zmusić
ich do wdrożenia w swym życiu tej filozofii.)
Ateizm nie opanował jeszcze całego świata.
Istnieją więc np. osoby takie jak ja, które
wiedzą z całą pewnością że Bóg istnieje -
ponieważ przykładowo poznały one dowody
naukowe na istnienie Boga (w rodzaju
dowodów opisanych na totaliztycznej
stronie internetowej o nazwie
"god_proof_pl.htm").
Takie osoby świadome istnienia Boga
zapewne czasami zadają jednak sobie
owe pytania "dlaczego". Niestety,
nie znając wysoce efektywnej
teorii wszystkiego
zwanej
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji" -
która dostarcza nam klucza do naukowego
poznania Boga, typowo nie znajdują oni
poprawnej odpowiedzi na te pytania
"dlaczego". Dlatego w niniejszej części
tej strony postaram się wspólnie z czytelnikiem
odpowiedź tą znaleźć - bazując właśnie
na owym Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
Zanim jednak przystąpię do jej poszukiwania,
chciałbym tutaj przypomnieć że utrzymuje
ona swą ważność dla całego szeregu tego
typu pytań, których omawianie rozciągnięte
zostało aż na kilka totaliztycznych stron
internetowych. Przytoczmy więc tutaj przykłady
owych pytań typu "dlaczego" - odpowiedzi
na które są udzielone w niniejszej części
tej strony. "Dlaczego Bóg trapi ludność biednych
krajów morderczymi trzęsieniami ziemi" -
w rodzaju trzęsienia z Haiti opisanego
poniżej w punkcie #C3 tej strony. "Dlaczego
Bóg sprowadza na ludzi katastroficzne
fale tsunami" - w rodzaju tych opisanych na
odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie
"day26_pl.htm".
"Dlaczego Bóg wyniszcza ludność
niektórych obszarów niszczycielskimi
huraganami" - w rodzaju tych opisanych
na odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie
"katrina_pl.htm".
"Dlaczego Bóg zmiata z powierzchni ziemi
całe osiedla zabójczymi lawinami ziemi
i błota" - w rodzaju tych opisanych na
odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie
"landslips_pl.htm".
"Dlaczego Bóg zsyła na wiele krajów
zabójcze choroby" - w rodzaju tych opisanych
na totaliztycznej stronie o nazwie
"plague_pl.htm".
Itd., itp.
Dla ludzi którzy nabyli już naukowej pewności
że Bóg istnieje oraz poznali metody działania
Boga, nie ulega najmniejszej wątpliwości że
wszystkie te katastrofy są zsyłane ludzkości
przez Boga. Wszakże wszechmocny Bóg
rozciąga absolutną kontrolę nad całym naszym
światem fizycznym. Nic w całym wszechświecie
NIE dzieje się bez Jego zgody i działania.
Katastrofy NIE mogłyby się więc przytrafić bez
wiedzy i udziału Boga. Ponadto, dla tych co
uważnie badają owe katastrofy, Bóg zawsze
pozostawia w nich kilka drobnych szczegółów,
które dyskretnie mają im potwierdzić że katastrofy
te faktycznie wywodzą się właśnie od Boga.
Dlatego zanim na tej strone udzielona będzie
zapytującym odpowiedź na owe pytania z
grupy "dlaczego Bóg zsyła katastrofy na ludzi",
najpierw przeglądnijmy w następnym punkcie
kilka przykładów takich dyskretnych informacji
wpisywanych przez Boga w typowe trzęsienia
ziemi. Wszakże owe informacje potwierdzają
konklusywnie, że każde duże i mordercze
trzęsienie ziemi faktycznie jest wywoływane
przez Boga. Ponadto przykłady te wskazują
ów prosty sposób (opisany poniżej w punkcie
#B6) na jaki ludzie mogą zapobiegać owym
katastrofom.
#B2.
Jak najróżniejsze regularności zawarte w rzekomo nieregularnych trzęsieniach ziemi potwierdzają że NIE są one inicjowane przypadkowo:
Gdyby wszechświat NIE był rządzony rozumnym
i sprawiedliwym Bogiem, wówczas trzęsienia ziemi
pod każdym względem musiałyby mieć czysto
przypadkowy charakter. Jeśli jednak nasz wszechświat
JEST rządzony przez mądrego i sprawiedliwego
Boga, wówczas nawet w tak zdawałoby się przypadkowe
i chaotyczne zdarzenia jak owe trzęsienia ziemi,
Bóg też dyskretnie wpisuje cały szereg regularności.
Jak też się okazuje, uważny badacz faktycznie
może wykryć różne regularności w uderzeniach
morderczych trzęsień ziemi. Regularności owe
z jednej strony potwierdzają że trzęsienia ziemi,
podobnie jak wszystko co się dzieje w naszym
świecie fizycznym, faktycznie są rządzone przez
wysoce inteligentnego i przewidującego Boga.
Z drugiej zaś strony wskazują one nam "dlaczego"
ów mądry i sprawiedliwy Bóg prześladuje ludzi
trzęsieniami ziemi. Ponadto stwarzają one ludziom
możliwość przewidzenia miejsca i czasu kolejnego
morderczego trzęsienia ziemi. Przeglądnijmy więc
teraz najważniejsze z owych regularności występujących
w trzęsieniach ziemi.
1. Trzęsienia ziemi zawsze niszczą obszar którego
mieszkańcy osiągnęli już poziom tzw. "intelektu
agonalnego" w swoim praktykowaniu filozofii
pasożytnictwa. Tak więc pierwsza regularność
jaką każdy może odnotować zarówno w trzęsieniach
ziemi, jak i we wszelkich innych katastrofach trapiących
ludzi, to że "zawsze uderzają one w obszar który w
danym okresie czasu charakteryzuje się najsilniejszym
w danym regionie 'eksplozyjnym upuszczaniem
energii moralnej' powodowanym przez praktykowanie
przez ludność danego obszaru zaawansowanej
formy filozofii zwanej
pasożytnictwem".
Regularność ta została dokładniej opisana w punkcie
#B3 poniżej. Ponieważ objawy praktykowania
filozofii pasożytnictwa obejmują m.in. zastój, korupcję,
nieudolność, niezdolność do poprawy swojej sytuacji,
prywatę, egoizm, biedę, chaos, niezdecydowanie,
brak jedności i organizacji, uzależnienie od pomocy
innych zamiast od własnych przedsięwzięć, itp., postronni
widzowie takich trzęsień ziemi odnotowują niniejszą
regularność jako subiektywne wrażenie, że trzęsienia
ziemi zawsze zdają się uderzać i "krzywdzić" ludzi
którzy nawet i bez nich są już bardzo bezradni, biedni
i zdesperowani. Doskonałym przykładem trzęsienia
ziemi które uderzyło właśnie w taką społeczność już
wcześniej całkowicie sparaliżowaną ześlizgnięciem
się w stadium "intelektu agonalnego" w jego
praktykowaniu filozofii pasyżytnictwa, jest trzęsienie
ziemi z Haiti opisane w punkcie #C3 poniżej.
2. Trzęsienia ziemi i inne katastrofy zawsze
wymownie oszczędzają co najmniej jeden obiekt
religijny zlokalizowany w strefie zniszczenia.
Ja osobiście wierzę, że owo celowe oszczędzanie
obiektów religijnych jest najbardziej znamienną
i wymowną regularnością którą Bóg wyraźnie daje
nam do zrozumienia że dana katastrofa jest "karą boską
za praktykowanie filozofii pasożytnictwa". Regularność
ta rzuca się nam w oczy w praktycznie wszelkich
naturalnych katastrofach - chyba że zaistniał religijny
powód aby dane obiekty kultu lub religii zostały
zniszczone. Po raz pierwszy odkryłem ową
regularność już podczas analizy efektów tsunami
opisanego na totaliztycznej stronie
day26_pl.htm -
podczas którego domy mieszkalne były tam masowo
zniszczone, jednak meczety i świątynie buddyjskie
przetrwały tam nietknięte.
Potem ta sama regularność rzuciła mi się w oczy podczas
tsunami z wyspy Samoa z wtorku ranem, 29 września 2009 roku.
Na wyspie Samoa także domy mieszkalne zostały
kompletnie zrujnowane, jednak stojący wśród nich miejscowy
kościół pozostał nienaruszony - i to na przekór iż był on
konstrukcją całkowicie zamkniętą która musiała
stawiać ogromny opór uderzającej go fali wody.
Ów ciągle tam stojący kościół z obszaru zniszczonego
przez tsunami wzmiankowany był w artykule
"Devotion among devastation" (tj. "Dewocja pośród
zniszczenia") ze strony A2 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
wydanie z wtorku (Tuesday), October 6, 2009.
W końcu ta sama regularność była też potwierdzona
w trzęsieniu ziemi z wyspy Haiti - o czym piszę
poniżej w punkcie #C3.
Już po pierwszym sformułowaniu niniejszego
punktu moją uwagę zwróciły dwa dalsze potwierdzenia
opisywanej tu regularności (tj. że "podczas katastrof
Bóg zawsze pozostawia nam swój 'znak' poprzez oszczędzenie
jakiegoś obiektu religijnego zlokalizowanego w środku
strefy zniszczenia"). Jednym z tych potwierdzeń
było przypomnienie sobie dziwnego zdarzenia z
prastarą Biblią jakie podczas powodzi z miejscowości
Wairarapa ze środy dnia 5 lipca 2006 roku
było raportowane w nowozelandzkich wiadomościach
telewizyjnych. Mianowicie, w nieco innej niż ta w której
ja mieszkam części Wyspy Północnej Nowej Zelandii
nastąpiła wówczas niszczycielska powódź która zatopiła
wiele miejscowości i zniszczyła wiele domów. Ja wtedy
powodzią tą bardzo się interesowałem, bowiem bałem
się że ówczesne katastroficzne deszcze mogą przenieść
się i na obszar w którym ja mieszkałem i że zatopione
będzie również i moje mieszkanie - na szczęście tamte
oberwania chmury ominęły dolinę "Hutt Valley" w której
ja mieszkam. Właściciel jednego z tych zniszczonych
domów miał prastary i bardzo cenny egzemplarz Biblii.
Kiedy powódź ustąpiła, wówczas egzemplarz ten znalazł
się jak leżał na uprzednio zatopionej łące - był on nawet
pokazywany wówczas w telewizji. Co jednak ów rolnik
opisywał jako rodzaj cudu, to że woda zupełnie jej nie
zamoczyła ani nie zniszczyła - tak jakby Biblia ta wogóle
nie była zalana wodą i przez powódź przetrwała jakoś sucha.
Już po napisaniu niniejszego punktu zacząłem uważniej
niż poprzednio oglądać te części dzienników telewizyjnych
które raportowały o jakichś katastrofach. Ku swemu
zdumieniu, kiedy wieczorem w dniu 7 lutego 2010 roku dzienniki
telewizyjne Nowej Zelandii raportowały o pierwszej rocznicy
tzw. "czarnej soboty" - podczas której w Australii zginęły
173 osoby w wyniku katastroficznego pożaru lasu
z ichniego Stanu Victoria, ponownie dostrzegłem
opisywane tu potwierdzenie. Mianowicie, kiedy
kamery przypominały zniszczenia z jednej takiej
spalonej australijskiej miejscowości zwanej "Kinglake",
obiektyw kamery przypadkowo skierował się
na kościół który ocałał na przekór że wszystko
wokoło niego spłonęło. Jednocześnie nastąpiła
przerwa w komentarzu - niemal tak jakby ktoś z
jakichś powodów celowo "wycenzurował" z komentarza
informację iż ów kościół przetrwał nietknięty
tą katastrofą. Intrygująco, w czasach kiedy rok
wcześniej ów katastroficzny pożar lasu z Australii
miał miejsce, ja uważnie czytałem wszystkie raporty
i wysłuchiwałem wszelkich wiadomości na ten temat -
celowo poszukując informacji czy jakikolwiek kościół
przetrwał tam nietknięty. Wiem więc z całą pewnością,
że informacja o ocaleniu owego kościoła NIE była
wówczas nigdzie podana. Stąd teraz widzę w tym
zagadki, pytania i refleksje. Wszakże jest nie do pomyślenia
aby w demokratycznej Australii z jakichś powodów
ktoś celowo i systematycznie "wycenzurowywał"
informację o owym kościele. Zresztą aby to uczynić
celowo w sytuacji kiedy działało tam wielu niezależnych
reporterów, musiałaby to być jakaś duża konspiracja
wyciszania. Z drugiej strony aż trudno sobie wyobrazić
aby przetrwanie tego kościoła zostało zwyczajnie
przeoczone przez wszystkich tych reporterów. Intrygujące
jest też czy w sprawozdaniach z najróżniejszych innych
katastrof, na podobnej zasadzie też jest pomijana
istotna informacja o możliwym przetrwaniu tam obiektów
religijnych znajdujących się w zasięgu zniszczenia.
3. Mordercze trzęsienia ziemi preferują uderzanie
w dniach świąt, a także w 13-tym i 26-tym dniu
miesiąca. Kolejną już odnotowaną regularnością
trzęsień ziemi są daty kiedy te najbardziej mordercze
z nich uderzają swoje ofiary. Jak to wyjaśniono w
punkcie #14 na totaliztycznej stronie o nazwie
"day26_pl.htm"
oraz potwierdzona na przykładach z punktu #A2
i z części #C niniejszej strony, trzęsienia ziemi
mają swoje ulubione dni w których preferują
uderzyć swe ofiary. Najczęściej uderzają w czasie
jakiegoś święta (często nawet w jego pierwszym
dniu), ponadto w dniu 13-go danego miesiąca,
albo też w dniu 26-go (tj. 13+13) danego miesiąca.
Powody dla tej ich regularności starałem się
wyjaśnić w podrozdziale V5.4 z tomu 16 monografii
[1/4].
4. Praktycznie każde trzęsienie ziemi jest przewidziane
przez zwierzęta. Ta kolejna regularność wszelkich
trzęsień ziemi ma wielowarstwową wymowę.
Przykładowo dowodzi ona, że zwierzęta
są niewinne ludzkiego praktykowania filozofii
pasożytnictwa. Dlatego też Bóg zawsze pozwala
zwierzętom wyczuć ostrzeżenia o nadchodzącej
katastrofie. Zwierzęta doskonale więc wiedzą co
nadchodzi i jeśli zechcą mogą uniknąć zagłady.
Jak jest to wyjaśnione w dalszej części tej
strony, zwierzęta dowiadują się o nadchodzeniu
trzęsienia ziemi, ponieważ każde takie trzęsienie
wysyła "ostrzeżenia" na swój temat w postaci szczególnego
rodzaju "fal telepatycznych" które mogą być
odebrane i zdekodowane zarówno przez zwierzęta,
jak i przez odpowiednie urządzenia techniczne
(jedno z których to urządzeń jest opisane na tej
stronie). To dlatego niniejsza regularność dowodzi
również, że gdyby ludzie potrafili przełamać w sobie
wrodzone skłonności do poddawania się filozofii
pasożytnictwa, wówczas mogliby zbudować
opisywane na tej stronie urządzenie alarmowe
które by ich ostrzegało z dużym wyprzedzeniem
czasowym o nadchodzeniu każdego morderczego
trzęsienia ziemi.
#B3.
"Eksplozyjne" upuszczanie tzw. "energii moralnej" które sprowadza katastrofy:
Uzasadnienie dla powodów dla których Bóg
sprowadza naturalne katastrofy na niektóre
obszary ziemi, wynika z teorii dwóch
przeciwstawnych filozofii życiowych zwanych
totalizm oraz
pasożytnictwo.
Gdyby powody te spróbować wyjaśnić w jednym
zdaniu, wówczas stwierdzałyby one, że "w swoim
dążeniu do przywracania moralności, sprawiedliwości,
postępu i pokoju, Bóg uderza jakąś katastrofą w każdy
obszar w którym panoszenie się niemoralnej
filozofii pasożytnictwa
osiągnęło już poziom 'intelektu agonalnego',
zaś następstwami owej katastrofy Bóg przywraca
tam praktykowanie moralnej
filozofii totalizmu".
Zgodnie z teoriami owych dwóch przeciwstawnych
filozofii, wszystko co tylko w naszym życiu
czynimy powoduje przepływ unikalnej energii
zwanej "energią moralną" przez granicę
oddzielającą dwa odmienne światy zwane
"naszym światem" oraz "przeciw-światem".
Jeśli to co czynimy jest "moralne" wówczas
owa unikalna "energia moralna" przepływa
z naszego świata do przeciw-świata.
Stąd w naszym świecie fizycznym takie
moralnie poprawne działania mają charakter
"implozji" owej energii moralnej. Tak zaś się
składa, że Bóg uczynił korzystnym dla ludzi
wszystko czego zasada działania bazuje na
"implozji" zachodzącej w naszym świecie fizycznym
(wszystko zaś co bazuje na "eksplozji" Bóg
uczynił niszczycielskim i niekorzystnym dla ludzi).
Jeśli natomiast czynimy coś co jest "niemoralne",
wówczas powoduje to że energia moralna
jest eksplozyjnie upuszczana z przeciw-świata
do naszego świata fizycznego. Czyli jeśli ktoś
praktykuje ową niemoralną filozofię zwaną
pasożytnictwem,
wówczas czyni niemal wyłącznie to co jest
niemoralne. Taka więc osoba, instytucja,
społeczność, albo państwo o pasożytniczej
filozofii powoduje lokalną "eksplozję" owej
"energii moralnej" - to zaś sprowadza katastrofy.
Powody dla których Bóg zmuszony jest niszczyć
obszary na Ziemi w jakich lokalne społeczności
praktykują filozofię zaawansowanego pasożytnictwa,
opisane zostały w podrozdziale KA8.2 z tomu 7 monografii
[8/2].
Mianowicie chodzi o to, że intelekty (tj. ludzie,
instytucje, społeczności, lub państwa) które
w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa
ześlizgną się w dół do poziomu tzw. "intelektu agonalnego",
nie mogą już zostać uratowane i jedyne wyjście
jakie wobec nich pozostaje to pozwolić im umrzeć.
Wszakże będąc już w stanie agonalnym NIE
są już w stanie zmienić swoich niemoralnych
zasad postępowania, zaś nawet jeśli ktoś ich
usiłuje ratować i sztucznie przedłuża ich
egzystencję - one jedynie będą konsumowały
środki i energię ratującego, jednak ich stan moralny
i zasady postępowania NIE ulegną już poprawie.
Jeśli więc będą sztucznie utrzymywane przy
życiu, nadal będą czyniły wiele złego, zaś ich
niemoralne działania coraz usilniej będą domagały
się przywrócenia sprawiedliwości. Na dodatek,
ich filozofia pasożytnictwa jest wysoce "zaraźliwa".
Jest więc jakby zakaźną chorobą moralną
która szybko się rozprzestrzenia na obszary
sąsiednie. Kiedy więc jakiś większy obszar
na Ziemi ześlizgnie się już w dół do owego
nieodwracalnego poziomu "intelektu agonalnego",
wówczas aby uchronić sąsiednie obszary
przed rozprzestrzenieniem się tej niebezpiecznej
"choroby moralnej", a także aby przywrócić
totalizm na owym obszarze, Bóg nie ma
innego wyjścia niż przerzedzić i przesegregować
ludność tego obszaru z pomocą jakiejś dużej
katastrofy. Wszakże każda duża katastrofa
unicestwia poprzednio prześladujące dany
obszar układy ludzkie, wygodnickie zależności,
pasożytnicze tradycje, zwyrodniałe instytucje,
itp. Obala też panujący tam zastój, wyzysk,
zmusza do moralnego działania, do udzielania
sobie wzajemnej pomocy, do organizowania się,
itp. W rezultacie takiej katastrofy, dany obszar
doświadcza najróżniejszych nacisków, podejmuje
nowe życie, nowi ludzie i nowe idee przejmują
tam wiodacą rolę, itp. Stąd zamiast uprzedniej
filozofii pasożytnictwa, obszar ten czasowo
zmuszany jest do zaadoptowania totalizmu.
Wszystkie więc obszary Ziemi gdzie
zamieszkujący je ludzie ześlizgnęli się już
do poziomu "intelektów agonalnych" w swoim
praktykowaniu filozofii pasożytnictwa, Bóg
dotyka lub unicestwia właśnie jakąś silną katastrofą.
Gdyby bowiem pozostawił je sobie samym,
wówczas ich pasożytnicza filozofia, jak rodzaj
jakiejś fatalnej plagi, rozszerzyłaby się na
sąsiednie obszary. Jednocześnie brak reakcji
na ich wysoce niemoralne postępowanie
uniemożliwiałby przywrócenie tam absolutnej
sprawiedliwości. (Odnotuj że Bóg wyraźnie
ostrzega ludzi za pośrednictwem
bibilijnej historyjki o losach "Sodomy i Gomory",
że obszary praktykujące zaawansowaną formę
filozofii pasożytnictwa będą zniszczone kataklizmami -
jako przykład patrz bibilijna "Księga Rodzaju", 18:22-33, 19:1-28.)
Oczywiście, aby nie odbierać ludziom "wolnej
woli" i nie zmieniać ich pogladów, Bóg zawsze
tak dobiera rodzaj katastrofy jaką uderza daną
społeczność, aby wygladała ona na całkowicie
"przypadkowe" nieszczęście. Wszakże Bóg ma
do wyboru cały arsenał katastyrof jakie może
zaserwować, a nie tylko opisywane na tej
stronie trzęsienia ziemi. Inne, też przypadkowo
wyglądające katastrofy, obejmują:
tsunami,
tornada,
huragany,
lawiny ziemne,
plagi,
zawalenia się budynków,
pożary,
terroryzm,
powodzie, eksplozje, itp., itd. Dla każdej więc
sytuacji i grupy społecznej Bóg jest w stanie
wybrać zarówno katastrofę, jak i okoliczności
jej pojawienia się, tak aby te wygladały na
zupełnie przypadkowe i wyjaśnialne zgodnie
z owym "kanonem niejedoznaczności" opisywanym
m.in. w punkcie #C2 na stronie
will_pl.htm.
W ten sposób cele Boga mogą być osiągane
bez narzucania ludziom odmiennych poglądów
czy zmieniania ich stosunku do Boga.
#B4.
Jaki jest mechanizm zmiany filozofii u ludzi z obszarów dotkniętych katastrofą:
Motto:
"Każde zdarzenie wszechświata służy jakiemuś istotnemu celowi, a stąd potwierdza ono celowe działanie nadrzędnej inteligencji."
Praktykowanie niszczycielskiej filozofii
pasożytnictwa
wynika z zastoju. Zastój bowiem powoduje,
że niektórzy ludzie nabywają trwałe nawyki
pasożytnicze o wysoce niemoralnym
charakterze. Nawyki te nabywają głównie
osoby które nie posiadają silnego tzw. "szkieletu
moralnego" wynikającego np. z ich religii,
z pewności istnienia Boga, ze znajomości
totalizmu, itp. Stąd przykładowo, jeśli taka
pozbawiona szkieletu moralnego osoba przez
długi okres czasu jest pozostawiona sama
sobie i żyje w tych samych warunkach, wówczas
z upływem czasu zaczyna ona dbać wyłącznie
o siebie i o swoje interesy, postępuje tylko
wzdłuż tzw. "linii najmniejszego oporu", czyni
tylko to co absolutnie konieczne, odmiennie
traktuje tych ludzi których zna, a zupełnie
odmiennie postępuje z ludźmi których nie zna,
mówi (kłamie) jedno a czyni coś zupełnie innego,
itp., itd. Oczywiście, takie niemoralne osobniki
o skłonnościach do nabywania pasożytniczych
nawyków istnieją w praktycznie każdej społeczności.
Dlatego niemal każda społeczność pozostawiona
dłużej samej sobie i nie wystawiona na jakieś
zewnętrzne naciski, zaczyna wykształtowywać
różne pasożytnicze postępowania. Przykładowo,
formuje nieformalne układy i związki które
motywują ludzi do niemoralnych działań takich
jak zatrudnianie tylko swoich krewnych i przyjaciół,
kierowanie się zasadą "liczy się kogo znasz,
a nie co potrafisz", uprawianie korupcji,
znajdowanie sposobów na jakie daje się
eksploatować innych, formowanie monopoli,
wypłacanie sobie przez zarządy i dyrekcje coraz
wyższych pensji i premii, itd., itp. Każda więc
katastrofa, nawet jeśli tylko unicestwia ona
część członków danej społeczności, przerywa
zastój oraz niszczy te układy i nawyki. Wszakże
eliminuje ona ludzi jacy formowali uprzednie
wygodnickie układy i związki, zmusza tych
co przeżyli do podjęcia nowych działań,
pozycji i inicjatyw - co do których jeszcze
nie wiedzą jak mogliby je wykorzystać na
swoją korzyść, wprowadza do systemu
nowych ludzi oraz najróżniejsze nowe
naciski, zmusza niektórych kluczowych
ludzi do wyprowadzenia się lub emigracji
z danego obszaru, itd., itp. W ten sposób
każda katastrofa zmusza daną społeczność
do zmiany filozofii którą ona praktykuje
jako większy "intelekt grupowy", z uprzedniej
pasożytniczej na bardziej totaliztyczną. To
dlatego np. zaraz po drugiej wojnie światowej
niemal wszystkie społeczności z terytoriów dotkniętych
działaniami wojennymi zaczęły praktykować
filozofię totalizmu.
(Np. ja doświadczyłem osobiście owej totaliztycznej
filozofii za pośrednictwem społeczności mojej rodzinnej
wsi Wszewilki.)
Jednak w miarę jak czas upływał, nawyki
i filozofia owych społeczności ponownie
zaczęły "pełznąć" w kierunku pasożytnictwa.
Stąd w chwili obecnej w niemal wszystkich
społecznościach owych terytoriów ponownie
panoszy się już pasożytnictwo. Z kolei na
terytoriach które od dawna już nie zaznały
ani działań wojennych, ani też jakiejś
poważniejszej katastrofy, poziom panującej
tam pasożytniczej filozofii zaczyna być już
bliski owego nieodwracalnego "stanu agonalnego".
Wkrótce więc Bóg nie będzie miał już innego
wyjścia jak ponownie wstrząsnąć je jakąś
kolejną katastrofą która przywróci w nich totalizm.
#B5.
"Standardowa procedura" katastrofy, oraz widoczność w
"przeciw-świecie" eksplozyjnego upuszczania "energii moralnej":
Teoria wszystkiego
zwana
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji"
wyjaśnia nam że Bóg jest to po prostu ogromny,
samo-świadomy, naturalny program (po szczegóły
patrz punkt #C2 na totaliztycznej stronie
god_proof_pl.htm,
lub punkt #I2 na totaliztycznej stronie
dipolar_gravity_pl.htm).
Będąc zaś programem, Bóg lubuje się w opracowywaniu
"standardowych procedur działania" dla niemal
wszystkich swoich przedsięwzięć (przykłady aż
całego szeregu takich standardowych procedur
działania Boga, włączając w to procedurę
stwarzania kolejnych ras ludzi, opisane zostały
w punktach #D1, #D2, oraz #D3 totaliztycznej strony
newzealand_visit_pl.htm).
Zapewne dlatego, Bóg posiada również "stadardową
procedurę karania katastrofą". Najlepiej owa procedura
sprowadzania katastrofy opisana został w wersetach
od 18:20 do 19:28 z bibilijnej "Księgi Rodzaju" przy
okazji omawiania tam zniszczenia Sodomy i Gomory.
Składa się ona z aż kilku etapów, np. z: (1)
ostrzegającego wyjaśnienia ludziom co i jak jest
karane przez Boga, (2) kolejnego
upewnienia się przez Boga że dana społeczność
faktycznie osiągnęła już poziom "intelektu agonalnego"
w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa i że NIE
ma już powodów aby ją uratować (patrz bibilijna "Księga
Rodzaju", wersety 18:20-32), (3) wyprowadzenia
z dotykanego katastrofą obszaru tych "sprawiedliwych"
którzy nie zasłużyli na karę (patrz tam wersety 19:12-22),
(4) zesłanie samej katastrofy (patrz tam wersety
19:24-28). Omówmy więc teraz krótko te etapy.
Ad. (1): Ostrzegające wyjaśnienie co i jak jest
karane. Tą funkcję wypełnia Biblia i religie
(a ostatnio również i
filozofia totalizmu).
Przykładowo, mnie osobiście fascynuje jak
niewypowiedzianie inteligentnie i umiejętnie
wersety 18:23-32 bibilijnej "Księgi Rodzaju",
wyraźnie ostrzegają tych co wiedzą jak je
czytać, zaś pretendują być zwykłym "bajdurzeniem
starożytnych pastrzy" dla ateistów którzy czytają
je z wewnętrznym uprzedzeniem. Jeśli bowiem
ktoś poczyta sobie owe wersety, wówczas
uderzy go w nich owo sześciokrotne powtarzanie
zapewnienia o niezniszczeniu miasta przy
coraz mniejszej liczbie "sprawiedliwych".
Powtórzenia te wyłapują i zatrzymują więc
uwagę co mniej uważnego i wnikliwego wierzącego,
aby mimo wszystko mu uświadomić, że jeśli
mieszka w obszarze w którym żyje spora
liczba szczególnie moralnie postępujących
ludzi (tj. "sprawiedliwych"), wówczas NIE
powinien się lękać - jest bowiem bezpieczny.
Wszakże Bóg wyraźnie obiecuje w
autoryzowanej przez siebie Biblii,
że nigdy NIE będzie karał ani niszczył obszaru
zamieszkałego przez sporą liczbę "sprawiedliwych".
Dodatkowo owe wersety podkreślają, że najmniejsza
liczba owych szczególnie moralnych ludzi
jaka ciągle jest w stanie uchronić daną
miejscowość przed "karą Boga" jest
dziesięciu sprawiedliwych. Stąd
jeśli ktoś chce się upewnić, czy dany obszar
jest bezpieczny przed "karą Boga" - na
przekór że duża proporcja jego mieszkańców
wcale NIE zachowuje się moralnie, wówczas
powienien tylko policzyć, czy faktycznie zna
tam co najmniej "dziesięciu sprawiedliwych"
mieszkających lokalnie. Ważne jest też przy
tym aby zwrócił uwagę na dokładne znaczenie
użytego w biblii słowa "sprawiedliwy", a stąd
nie policzył za owych "10 sprawiedliwych"
jakichś 10 osób które "sprawieliwymi" wcale
NIE są. Wszakże "sprawiedliwy" to nie
tylko ten kto wsłuchuje się w głos sumienia,
sam żyje moralnie, oraz kto daje moralny
przykład innym, ale także ktoś kto czyni
coś co polega na osądzaniu i kategoryzowaniu
innych - czyli ktoś kto aktywnie udziela się
społecznie, kto polaryzuje, przyciąga i skupia
wokół siebie innych moralnie postępujących ludzi,
kto wywiera moralny wpływ na innych, itp.
Na przekór tak istotnego znaczenia dla
wierzących, dla zwykłych czytających
oraz dla ateistów, te same powtórzenia
z wersetów biblii na temat owych sprawiedliwych
służą równocześnie zupełnie odwrotnemu
celowi - mianowicie zniechęceniu. Stąd
np. u ateistów zapobiegają one wzięciu
na poważnie i dokładnemu przeanalizowaniu
treści tychże wersetów. (Wszakże Bóg
czyni wszystko zgodnie z tzw. "kanonem
niejednoznaczności" opisanym w punkcie
#C2 totaliztycznej strony
will_pl.htm.)
Jeśli jednak ktoś posiada tzw. "szkielet moralny",
zaś dzięki niemu potraktuje te wersety poważnie
jako "wiadomość od Boga", a stąd dokładnie je
przeanalizuje, wówczas odkrywa dwa istotne
fakty. Pierwszym z nich jest że wersety
18:27-32 już NIE referują do Sodomy,
a referują do dowolnego "miasta" na
świecie. Drugim zaś faktem jest że wersety
te zostały celowo i umiejętnie tak sformułowane,
aby wyrażały wszystko w czasie przyszłym.
Innymi słowy, owe wersety to ostrzeżenia
i wyjaśnienia jakie Bóg udziela wszystkim
społecznościom i wszystkim miastom na Ziemi,
a jakie rozciągają swoją ważność na wszystkie czasy.
Ad. (2): Potwierdzenie stanu "intelektu agonalnego".
Dla ludzi "implozje" i "eksplozje" energii moralnej
pozostają niewidzialne. Wszakże sama "energia
moralna" jest niewidzialna dla ludzkiego wzroku.
Jednak Bóg stworzył ową energie i widzi jej
przepływ. Dla Boga więc obszary w których
ludzie masowo praktykują filozofię pasożytnictwa
wyglądają jak rodzaje wulkanów rozpraszających
energię moralną. Bóg więc łatwo może odnotować
i wybrać te obszary na Ziemi, które z powodu
masowego praktykowania filozofii pasożytnictwa
osiągnęły już poziom "intelektu agonalnego" - a
stąd domagają się aby Bóg je dotknął jakąś katastrofą.
Biblia również informuje (patrz "Księga Rodzaju",
wersety 18:20-21 oraz 19:1-11), że na dodatek
do wizualnego ogarnięcia poziomu zaawansowania
filozofii pasożytnictwa na danym obszarze, przed
zesłaniem katastrofy Bóg zawsze wysyła tam swoje
"cielesne reprezentacje" aby te osobiście
doświadczyły potraktowania jakie mieszkańcy danego
obszaru serwują obcym przybyszom. (Czym są
owe "cielesne reprezentacje Boga" wyjaśniam to
dokładniej w "Ad. (3)" punktu #D1 na totaliztycznej stronie
newzealand_visit_pl.htm.)
Jeśli społeczność owego obszaru faktycznie
udowodni im swoje pasożytnicze nawyki, wówczas
decyzja o katastrofie zostaje ostatecznie podjęta.
Ad. (3): Wyprowadzenie "sprawiedliwych". W
praktycznie niemal każdej katastrofie istnieją ludzie
którzy jej unikają przez jakiś cudowny "zbieg okoliczności".
Aczkolwiek takie zbiegi okoliczności daje się wyjaśniać
ateistycznie jako zwykłe "przypadki",
jeśli dobrze się zastanowić, faktycznie są one owym
"wyprowadzeniem 'sprawiedliwych' z obszaru dotykanego
karą danej katastrofy". Szczerze mówiąc, ja sam miałem
aż kilka przypadków w swoim życiu, kiedy moje
życie ochroniły właśnie tego typu "przypadki" (przykład
tych moich osobistych "zbiegów okoliczności" opisany
jest w punkcie #77 z podrozdziału A4 w tomie 1 monografii
[1/4],
zaś krótko wzmiankowany w punkcie #K3 strony
fe_cell_pl.htm,
oraz w punkcie #H2 totaliztycznej strony
god_proof_pl.htm.)
Ad. (4): Zesłanie katastrofy. Jeśli dana społeczność
ma zostać ukarana katastrofą, wówczas moment
i okoliczności kiedy katastrofa ta uderza jest celowo
tak dobrany, aby spowodować możliwie najwięcej
zniszczeń i śmierci oraz aby utrudnić udzielenie
pomocy jej ofiarom.
#B6.
Prosty sposób na jaki większe społeczności są jednak w stanie zatrzymać nadejście morderczych trzęsień ziemi i innych katastrof:
Obrona przed trzęsieniami ziemi i przed innymi
katastrofami jest bardzo prosta. Wystarczy
bowiem aby społeczność z danego obszaru
wyeliminowała powody dla których Bóg jest
zmuszony je "karać" poprzez zsyłanie na nie
owych katastrof. Owo zaś wyeliminowanie
ma miejsce już wtedy kiedy dana społeczność
jako całość zacznie ochotniczo praktykować w
swoim postępowaniu moralną filozofię zwaną
totalizmem.
(Np. praktykować tzw. "intuitywny totalizm" -
który sprowadza się do prostego słuchania i realizowania
podszeptów własnego organu "sumienia".)
Innymi słowy, obszary na których ludność
praktykuje jakąś wersję filozofii totalizmu będą omijane
przez wszelkie katastrofy. Wszakże katastrofy
te uderzają jedynie w obszary na jakich ludność
praktykuje odwrotność totalizmu, czyli filozofię zwaną
pasożytnictwem.
Innym także efektywnym sposobem chronienia
danej społeczności lub danego miasta przed
katastrofami jest upewnienie się że w żyje tam
i działa owych co najmniej "dziesięciu sprawiedliwych"
o których wyraźnie nas upewnia werset 18:32
z bibilijnej "Księgi Rodzaju". Poprzez udzielenie
nam takiego zapewnienia w
autoryzowanej przez siebie świętej księdze,
Bóg wyraźnie daje nam do zrozumienia, że
osoby żyjące "sprawiedliwie" (czyli zgodnie
z nakazami własnego sumienia) są pod szczególną
opieką Boga. (Trzeba jednak odróżniać owych faktycznych
"sprawiedliwych" od np. "dewotek" czy nawet
od niektórych kapłanów o pasożytniczych
skłonnościach.) Stąd każda społeczność powinna
być wysoce zainteresowana aby takie święte
osoby osiedlały się u niej i współzamieszkiwały
w jej gronie. Wszakże jeśli w danej społeczności
żyje 10 lub więcej takich "sprawiedliwych" osób,
wówczas społeczność ta NIE będzie dotknięta
żadną morderczą katastrofą. (Jeśli jednak żyje
ich tam mniej niż 10-ciu, wówczas katastrofa
ciągle może nadejść, ponieważ Bóg spowoduje
iż owe osoby z jakichś powodów odejdą stamtąd
na czas owej katastrofy, lub że następstwa
katastrofy ich wybiorczo ominą.) Co ciekawsze,
Bóg nie tylko udzielił nam owej obietnicy, ale także
bez przerwy ilustruje prawdziwym życiem iż jest ona
dotrzymywana. Jako przykłady rozważmy miasto
Rzym i kraj Indie. W Rzymie mieszka Papierz i
jego kardynałowie. Na przekór więc że Włochy
mają wulkany i są często wstrząsane trzęsieniami
ziemi oraz innymi katastrofami, a także na przekór
że wielu zwykłych mieszkańców Rzymu jest daleka
od "moralnego postępowania", Rzym zawsze
wychodzi bez większego szwanku. Podobnie jest
z krajem Indie którego zwykli mieszkańcy wcale
NIE są aniołkami. Jednak wśród ludzi mieszka tam
wielu "sprawiedliwych" mistyków którzy postępują jak
święci. Wszakże w dzisiejszych czasach tylko w
Indiach ciągle daje się znaleźć mistyków w rodzaju
niejakiego Prahlad Jani z Ahmedabad, o którego
niezwykłych zdolnościach informowały zaszokowane
gazety - np. patrz artykuł "Mystic who lives on air
staggers docs" (tj. "Mystyk który żyje z powietrza
podważył wiedzę lekarzy") ze strony A15 gazety
The New Zealand Herald
(wydanie z wtorku (Tuesday), May 11, 2010). Okazuje
się bowiem że aby żyć, ów mistyk wcale NIE potrzebuje
ani żywności ani wody - a żyje z powietrza. Niewierzący
w jego możliwości lekarze poddali go ścislemu testowi
aby sprawdzić czy faktycznie wyżyje bez żywności
i wody. W tym celu zamknęli go na 15 dni w szpitalu
z Ahmedabad, nieustannie otaczając go aż 30-ma
lekarzami, bez przerwy sprawdzając reakcje jego
oragnizmu, oraz w sposób ciągły śledząc każdy jego
ruch kamerami telewizyjnymi. Okazało się wówczas
że przez owe 15 dni żył, zachowywał się i reagował on
normalnie, niczego nie jedząc ani nie pijąc, a także nie
udając się do toalety. Test ów kompletnie podważył więc
konwencjonalną wiedzę medyczną dzisiejszych czasów.
Nic dziwnego że mając takich świętych ludzi,
poza kilkoma małymi obszarami które są z daleka
omijane przez owe indyjskie święte osoby, Indie
jako całość wogóle nie są niszczone katastrofami.
Jednak położone tuż przy granicy Indii obszary
sąsiednich krajów, np. Pakistanu, Sri Lanki, czy
Bangladeszu, są już trapione częstymi katastrofami.
Wyjaśnienie - w owych innych krajach brak jest
owych co najmniej "dziesięciu sprawiedliwych"
współzamieszkujących w danej miejscowości ze
zwykłymi ludźmi podatnymi na wpływy filozofii
pasożytnictwa.
Innym miejscem na Ziemi które ja osobiście
sprawdziłem, że w jego bliskości faktycznie
też żyje wymagana liczba owych "10 sprawiedliwych",
są okolice Petone w Nowej Zelandii (w której to
miejscowości m.in. żyję również i ja). Jak też
dokładniej raportuję to w punktach #I1 do #I4 strony
day26_pl.htm -
owe Petone także starannie omijane jest przez
naturalne katastrofy, nawet jeśli katastrofy te
dotykają sąsiadujące z nim miejscowości.
Oczywiście, społeczności które praktykują
filozofię totalizmu będą wykazywały również
wystarczająco otwarte głowy aby akceptować,
rozwijać i urzeczywistniać wszelkie nowatorskie
idee. Z kolei owe idee dostarczą im również
ateistycznych uzasadnień i możliwości które
spowodują że katastrofy będą ich omijały. W
ten sposób praktykowanie filozofii totalizmu
będzie chroniło przed katastrofami niezależnie
czy ktoś wierzy w Boga czy też nie.
Przykładowo, społeczności wyznające totalizm
już dawno zbudowałyby urządzenie opisane
na tej stronie i zwane "sejsmografem Zhang
Henga". (Natomiast społeczności praktykujące
filozofię pasożytnictwa nigdy do takiego zbudowania
NIE będą w stanie się zebrać, zaś nawet gdyby
ktoś dał im je za darmo to i tak by je zmarnowały -
tak jak starożytni Izraelici zmarnowali kiedyś
daną im za darmo
Arkę Przymierza -
patrz
bibilijna "Księga Wyjścia", 25:10-28,
zaś Mongołowie zmarnowali opisane tu
urządzenie - patrz "Fot. #F4" poniżej.)
Z kolei urządzenie to chroniłoby je przed
padnięciem ofiarami trzęsień ziemi (a także
innych katastrof naturalnych) których
nadchodzenie owo urządzenie będzie
zdalnie wykrywało.
Tak nawiasem mówiąc, to niestety w ostatnich
czasach coraz więcej obszarów na Ziemi zbliża
się do poziomu "intelektu agonalnego". Jest
więc pewnym, że liczba morderczych katastrof
będzie w najbliższym czasie szybko się
zwiększała. Tylko więc czekać jak zostanie
nimi uderzony np. obszar w którym my sami
mieszkamy, albo jakieś inne obszary Ziemi -
np. kraj Somalia czy miasto Londyn. Wszakże
chociaż z naszego niedoskonałego (bo ziemskiego)
punktu widzenia narazie nie zawsze jest
widać jaki poziom zaawansowania filozofii
pasożytnictwa osiągnęła ludność poszczególnych
obszarów Ziemi, ciągle Bóg ma doskonałe
rozeznanie w tej sprawie. Stąd Bóg wie
dokładnie którą społeczność powinien
następnym razem skierować na właściwe
tory z pomocą jakiejś katastrofy.
Przygotowane z nieco odmiennego punktu
widzenia wyjaśnienie dlaczego ludzkość jest
trapiona przez Boga trzęsieniami ziemi oraz
innymi klęskami, podane też zostało w punkcie
#J1 totaliztycznej strony internetowej
newzealand_visit_pl.htm.
#B7.
Jakie oznaki informują nas że mieszkamy w gronie społeczności
która jest bliska stanu "intelektu agonalnego" w swoim praktykowaniu
filozofii pasożytnictwa
(a stąd bliska katastrofy):
Jak to wyjaśniłem już dokładniej w punktach
#I5 i #I6 totaliztycznej strony
tapanui_pl.htm,
w dzisiejszych czasach, w których władzę
nad Ziemią sprawuje pokolenie "Midasów
na odwyrtkę", filozofia pasożytnictwa szybko
się pogłębia w praktycznie każdym kraju
świata. Nie ma więc wątpliwości że wszyscy
żyjemy w społecznościach które już od
dawna praktykują
filozofię pasożytnictwa.
Jedyną wątpliwość jaką możemy ciągle mieć,
to czy poziom zaawansowania owej filozofii
w naszej społeczności jest już bliski stanu
"intelektu agonalnego" - który dla Boga
jest znakiem że należy zaserwować jakąś
katastrofę. Dlatego dobrze jest poznać
kilka najbardziej charakterystycznych
oznak owego stanu "intelektu agonalnego".
Oto one:
1. "Wynalazcza impotencja" - czyli brak wdrożenia
choćby najmniejszego wynalazku na obszarze danego
kraju. Pierwszymi oznakami że dany kraj zapadł
się już niebezpiecznie głęboko w filozofię pasożytnictwa,
jest "wynalazcza impotencja" spowodowana szalejącym
w tym kraju tzw. "przekleństwem wynalazców" opisywanym
w punktach #G1 do #G9 totaliztycznej strony
eco_cars_pl.htm.
To "przekleństwo wynalazców" powoduje że w owym
kraju NIE daje się już wdrożyć do trwałego dorobku
ludzkości żadnego, nawet najmniej złożonego,
wynalazku technicznego czy odkrycia - którego
wdrożenie zależy od dobrej woli i od poparcia
całego szeregu ludzi. Oczywiście, taka
"wynalazcza impotencja" wcale NIE oznacza
że dany kraj czy naród zupełnie NIE posiada
swoich twórczych wynalazców, ani że owi
wynalazcy wcale NIE tworzą wartościowych wynalazków,
a jedynie oznacza, że dominująca tam filozofia
pasożytnictwa uniemożliwia wdrożenie lokalnych
wynalazków do technicznego dorobku ludzkości.
Dzieje się tam tak ponieważ lokalni pasożyci tak
usilnie prześladują wynalazców w owych krajach,
że ci albo zmuszani są do całkowitego zarzucenia
prób zbudowania swego wynalazku (tak jak to
zostało opisane w punktach #H1 do #H2 strony
newzealand_visit_pl.htm),
albo też zdobywają się na zbudowanie swego
wynalazku jednak lokalni pasożyci uniemożliwiają
im jego wdrożenie do użytku (tak jak to opisuje strona
boiler_pl.htm),
albo też ponadludzkim wysiłkiem wynalazcy ci
przełamują opory i budują swój wynalazek, a
nawet przełamują opory pasożytów i wdrażają
swój wynalazek do użytku, jednak miejscowi pasożyci
ciągle marnotrawią potem ten wynalazek poprzez
uniemożliwienie jego wdrożenia do dorobku całej
ludzkości (tak jak to opisuje totaliztyczna strona
mozajski.htm).
Przyczyną owej "wynalazczej impotencji" jest, że
zasada działania "przekleństwa wynalazców"
sprowadza się do takiego "organizowania" losów
danego wynalazcy, aby w jego wysiłkach
urzeczywistnienia swego wynalazku musiał on
pokonywać opory najbardziej pasożytniczych
przeciwników jego wynalazku jacy tylko żyją w
danym kraju. Dzięki bowiem takiemu
ustanowieniu zasady działania tego przekleństwa,
Bóg
upewnia się że postęp techniczny jest dokonywany
jedynie w najbardziej totaliztycznych krajach świata,
oraz że tylko społeczności owych najbardziej totaliztycznych
krajów świata jako pierwsi korzystają z owoców i
dobrodziejstw wynalazczości oraz postępu. Do
przykładów krajów, które już dawno osiągnęły aż
tak znaczący upadek w filozofię pasożytnictwa
że panuje w nich całkowita "wynalazcza impotencja",
należą m.in. też oba kraje z którymi los związał moje
życie, czyli Polska i Nowa Zelandia. Żaden z obu
tych bliskich memu sercu krajów nie może się poszczycić
iż na jego terytorium wdrożono choćby najmniejszy
wynalazek którego urzeczywistnienie wymagało
totaliztycznej kooperacji co najmniej kilku jego obywateli.
2. Szybki i wyraźny spadek poziomu energii moralnej,
oraz pojawienie się symptomów tego spadku, takich
jak niemoralność, przeczulenie, niesprawiedliwość,
zakłamanie, przekładanie formy nad treścią, itp.
Następstwem praktykowania filozofii pasożytnictwa
jest szybki i wyraźny spadek średniego poziomu
energii moralnej w danym społeczeństwie. Z kolei
oznakami tego spadku są wszelkie objawy omawiane
m.in. w punkcie #D4 strony
parasitism_pl.htm
oraz w (iv) z punktu #F2 strony
nirvana_pl.htm,
takie jak m.in. niemoralność, przeczulenie, niesprawiedliwość,
wyzysk, lenistwo, bezrobocie, bieda, głód, fałsz, zakłamanie,
depresja, nałogi, zboczenia, przestępczość,
bandytyzm, zdziczenie, itp. Jeśli te zaczynają
uderzać nas w oczy na każdym kroku i przy
każdej okazji, oraz jeśli towarzyszą im coraz
bardziej alarmujące zjawiska w rodzaju tych
opisanych w artykule "Rampant spread of the
vile germ that spreads acute sensitivity disorder"
(ze strony B5 gazety
The Dominion Post,
wydanie z wtorku (Tuesday), May 11, 2010),
wówczas to oznacza, że pomału nadchodzi
kolej i na ukaranie przez Boga społeczności
w której i my żyjemy.
3. Zanik "eksportowania" pasożytniczych zachowań
oraz skierowanie agresji ku wewnątrz.
Następstwem ześlizgiwania się w szpony pasożytnictwa
zawsze jest wzrost agresji. In głębiej jakiś intelekt
tkwi w pasożytnictwie, tym jest bardziej agresywny.
Z kolei w owej agresji pasożytniczych intelektów
istnieją dwie wyraźne fazy, które można nazwać
(1) agresja kierowana na zewnątrz (tj. agresja
eksportowana), oraz (2) agresja kierowana do
wewnątrz. W przypadku indywidualnych pasożytów,
agresja (1) kierowana na zewnątrz zwykle sprowadza
się do "eksportu agresji" czyli do bicia (a nawet
zabijania) zupełnie obcych sobie ludzi lub
przechodniów, do prześladowania podwładnych
i kolegów w pracy, do kłótni z sąsiadami, itp.
Natomiast agresja (2) kierowana do wewnątrz
sprowadza się do prześladowania i bicia własnej
rodziny, do zabijania żony lub męża, itp. Z kolei
w przypadku pasożytniczych społeczności, agresja
(1) kierowana na zewnątrz zawsze polega na
"esporcie pasożytniczych zachowań" - tak
jak to ma miejsce np. w pasożytniczej Somalii
(która generuje piratów jacy napadają na statki
przepływające w okolicy tego kraju). Oczywiście,
przejawami "eksportu agresji" jakiegoś pasożytniczego
intelektu zbiorowego są nie tylko piraci, ale także
wojny, terroryzm, utarczki na granicach, pogróżki, itp.
Natomiast agresja (2) kierowana do wewnątrz
wyładowuje całe zło w obrębie własnej społeczności -
tak jak to miało miejsce np. w pasożytniczej Haiti
czy w bibilijnej Sodomie i Gomorze. Jak wynika
to z dotychczasowych analiz, Bóg NIE 'karze"
katastrofami tych pasożytniczych intelektów które
są ciągle w fazie "eksportowania agresji". Jedynie
ostrzega je coraz częściej z pomocą np. "aktów
terroryzmu" czy "wypadków" (w rodzaju tych
opisanych w punkcie #H2 strony
eco_cars_pl.htm),
że są już blisko "stanu agonalnego". Uderzane
morderczymi katastrofami są dopiero te intelekty
które osiągną fazę agresji (2) skierowanej do
wewnątrz. Dlatego jeśli czytelniku zamierzasz
śledzić poziom zagrożenia katastrofą miesca
swego zamieszkania, wówczas powinieneś
zwrócić uwagę na chwilę kiedy społeczność
w której mieszkasz zaniecha "eksportu egresji"
a zacznie agresję tą kierować ku wewnątrz.
Ten moment jest bowiem już początkiem końca.
4. Brak "dziesięciu sprawiedliwych". Jeśli
ustalimy że w miejscu naszego zamieszkania
faktycznie zapanował już stan "intelektu agonalnego"
- bowiem widzimy tam już oznaki opisane w
poprzednich punktach 1 do 4 powyżej, wówczas
warto abyśmy policzyli ilu "sprawiedliwych"
mieszka w najbliższej okolicy. Jeśli bowiem
w naszym bliskim sąsiedztwie NIE możemy
się doliczyć owych co najmniej 10 społecznie
aktywnych ludzi, którzy wypełniają definicję
"sprawiedliwych" - tj. którzy nie tylko mówią
o moralności i dobru, ale także wdrażają moralność
i dobro we wszystkich swych działaniach, a
stąd dla wszystkich wokoło są wzorcami moralnego
i sprawiedliwego postępowania (czyli którzy
zgodnie z opisami w punkcie #B6 tej strony
chroniliby swe otoczenie przed katastrofą),
wówczas warto zacząć się przygotowywać
na nadejście nieuniknionego.
5. Nasilające się katastrofy. Jeśli na
jakimś obszarze panuje filozofia pasożytnictwa,
wówczas niektóre miasta i społeczności
z tego obszaru są bardziej zaawansowane
od innych w jej praktykowaniu. Te zaś z nich
które już osiągnęły poziom "intelektu agonalnego"
będą karane przez Boga najróżniejszymi
katastrofami. Jeśli więc blisko nas zaczynają
się pojawiać częste i powtarzalne katastrofy
w rodzaju trzęsień ziemi, fal tsunami, tornad,
huraganów, powodzi, deszczów, obsuwisk
ziemi, mrozów, śnieżyc, zanieczyszczeń,
dymu, pyłów, plag, susz, pożarów, zawaleń,
eksplozji, aktów terroryzmu, bandytyzmu,
epidemii, chorób, itp., wówczas jest to oznaką
że właśnie osiągamy stan "intelektu agonalnego".
Od tego czasu wszystko może się stać w chwili
kiedy najmniej się tego spodziewamy.
6. Agresywne zachowania pogody i natury. Nawet
dzisiejsza ateistyczna nauka przyznaje że "środowisko
kształtuje ludzi". Jednak jeśli sprawę podda się
dokładnym badanim wówczas się okazuje, że
"moralność i filozofia ludzi kształtuje zachowanie
się natury i pogody" (czyli że moralność ludzi
kształtuje ich środowisko). W rezultacie, jeśli
ktoś potrafi oddzielić aktualne zachowywania się
pogody i natury danego obszaru, od długoterminowych
cech powpisywanych w jego klimat, wówczas
się okazuje, że owe aktualne zachowania się
pogody i natury są rodzajem "znaków" które
są w stanie dokładnie nas poinformować jaki jest
aktualny stan moralności i filozofii społeczności
mieszkającej na danym obszarze. Tym samym
"znaki" owe potrafią ostrzec jeśli do miejsca tego
zbliża się jakiś morderczy kataklizm. Dokładniej tą
niezwykłą zdolność lokalnej pogody do odzwierciedlania
stanu moralności i filozofii mieszkańców danego
obszaru, opisuje punkt #I4 na totaliztycznej stronie
day26_pl.htm.
Oczywiście, powyższe wcale nie wyczerpuje
wszystkich oznak zbliżania się danej społeczności
(np. miasta) do stanu "intelektu agonalnego",
a stąd do zesłania na nią jakiejś morderczej
katastrofy. Po podsumowanie dalszych informacji
na ten temat - patrz strona internetowa o
filozofii pasożytnictwa.
Natomiast pełny opis tego stanu zawarty jest
w tomie 7 monografii naukowej
[8/2] "Totalizm",
a także w tomach 8 dwóch starszych monografii
[1/4] i
[1/5].
Część #C:
Przegląd najbardziej morderczych trzęsień ziemi z 21 stulecia:
#C1.
Ziemia się trzęsie bez przerwy - tyle że w większości przypadków jest to rodzaj "zasłony dymnej"
która ma ukryć przed ludźmi celowość i wybiorczość katastrof zsyłanych przez Boga:
W wielu krajach świata ziemia trzęsie się
bez przerwy, chociaż zazwyczaj niezbyt silnie.
Przykładami takich krajów jest Nowa Zelandia
czy Japonia. Aby np. naocznie odnotować
te nieustanne (choć słabe) trzęsienia ziemi
w Nowej Zelandii, wystarczy zaglądnąć na
wskazania sejsmografów pokazywane na
żywo m.in. na stronach internetowych
www.geonet.org.nz/drums.html czy
www.gns.cri.nz/what/earthact/earthquakes/.
Owe nieustanne chociaż słabe trzęsienia ziemi
są Bogu potrzebne dla umożliwienia niektórym
ludziom utrzymania ateistycznych poglądów. Wszakże
skoro ziemia trzęsie się bez przerwy, ateiści
mają podstawy aby sądzić że trzęsienia ziemi
są zjawiskami "naturalnymi" jakie następują w
czysto "przypadkowy" sposób. Natomiast dla
wierzących, Bóg zawsze wpisuje w owe
katastroficzne trzęsienia ziemi kilka dyskretnych
wskazówek, w rodzaju tych opisanych w punkcie
#B2, że faktycznie to On sprawuje nad nimi
pełną kontrolę.
#C2.
Trzęsienie ziemi z Chin z dnia 12 maja 2008 roku:
W poniedziałek dnia 12 maja 2008 roku, o
godzinie 2:28 po południu czasu lokalnego,
w południowych Chinach miało miejsce
trzęsienie ziemi o mocy 7.9 na skali Richtera.
(W dniu owego trzęsienia ziemi, na objętych
nim obszarach było właśnie jakieś lokalne
święto.) Epicentrum owego chińskiego
trzęsienia ziemi było zlokalizowane koło
10 km pod ziemią w prowincji Sichuan.
Jego szeroki opis przytoczony jest w
punkcie #E3 z totaliztycznej strony
katrina_pl.htm,
stąd nie będę go już tutaj powtarzał.
#C3.
Trzęsienie ziemi z Haiti z dnia 13 stycznia 2010 roku:
We wtorek dnia 12 stycznia 2010 roku (w
sporej części świata, włączając w to Nową
Zelandię, była wówczas już środa dnia 13 stycznia 2010 roku)
około godziny 4:30 po południu lokalnego czasu
(tj. o 16:30), potężne trzęsienie ziemi o mocy 7.0 stopni
na skali Richtera zdewastowało kompletnie wyspę-państwo
Haiti z Morza Karaibskiego (tj. sąsiada Kuby).
W rezultacie tego trzęsienia ziemi zginęło
około ćwierć miliona ludzi - chociaż dokładna
liczba jego ofiar nigdy nie będzie znana z
powodu chaosu oraz braku państwowej dokumentacji
jakie panują w owym kraiku kompletnie już
sparaliżowanym praktykowaniem pasożytniczej
filozofii. Przedstawiciele "czerwonego krzyża"
twierdzili, że po tym trzęsieniu ziemi zmuszeni
byli podjąć największą operację ratunkową w
całej swojej dotychczasowej historii.
Trzęsienie ziemi z Haiti jest dla nas ogromnie
edukacyjne. Wszakże nawet owi "sceptyczni"
ludzie którzy będą zaprzeczali temu co niniejsza
strona stwierdza, NIE będą w stanie zaprzeczyć
że w chwili owego trzęsienia ziemi społeczność
Haiti osiągnęła już stan "intelektu agonalnego"
w swoim praktykowaniu filozofii pasożytnictwa.
Podczas więc kiedy powszechny brak wiedzy
co do sytuacji panującej na innych obszarach
poprzednio uderzanych trzęsieniami ziemi (oraz
innymi katastrofami) NIE upewnił nas wcześniej
że katastrofy zawsze dotykają tylko te obszary
które praktykują zaawansowaną formę pasożytnictwa,
trzęsienie ziemi w Haiti dostarczyło tego przełomowego
upewnienia. Haiti jest bowiem szczególną wyspą-państwem.
Mianowicie, dla osoby która jest świadoma
istnienia owej wysoce niemoralnej filozofii zwanej
pasożytnictwem,
Haiti jest przykładem wyspy całkowicie sparaliżowanej
tą filozofią. Praktykowanie przez Haitian owej
pasożytniczej filozofii widać tam na każdym kroku.
Wszędzie panuje tam korupcja, wyzysk, krzywda,
bieda, oszustwo, bandytyzm, oraz wszelkie inne
sytuacje i oznaki charakterystyczne dla stadium
"intelektu agonalnego" w czyimś praktykowaniu
filozofii pasożytnictwa - jako przykład patrz
artykuł "Bandits running amok, warn police"
(tj. "Bandyci szaleją, ostrzega policja") ze
strony B1 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post Weekend,
wydanie z soboty (Saturday), January 30, 2010
(artykuł ten opisuje jak bandyci z Haiti wykorzystują
po-trzęsieniową bezbronność i bezradność miejscowej
ludności aby tym efektywniej ją rabować i gwałcić),
a także artykuł "Chaos as crowds storm food aid
centres" (tj. "Chaos gdy dzicz zaatakowała ośrodki
rozdające żywność") ze strony A25 nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald,
wydanie z soboty (Saturday), January 30, 2010 (ten
zaś artykuł opisuje jak w stolicy Haiti, czyli mieście
zwanym Port-Au-Prince, tłum bandytów napadł,
obrabował i zdewastował trzy ośrodki rozdające
ludności pomoc żywnościową). Wszyscy na świecie
doskonale też już zresztą wiedzą, że dokładnie tak
jak zawsze ma się to z każdym "intelektem agonalnym",
NIE ma takiej darmowej pomocy ani takich rozdawanych
pieniędzy jakie byłyby w stanie wyciągnąć Haiti z jej
moralnej "czarnej dziury" do której zepchnęły ją lata
praktykowania filozofii pasożytnictwa - co bardzo
klarownie wyraził i uzasadnił przykładami artykuł
"A country where aid billions achieve nothing" (tj. "Kraj
w którym nawet biliony dolarów pomocy nie są w stanie
nic osiągnąć", ze strony B5 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z poniedziałku (Monday), March 8, 2010.
Nie trzeba więc być nawet biegłym w swej znajomości
oznak pasożytnictwa, aby mieć absolutną pewność,
że ludność Haiti już dawno temu osiągnęła poziom
owego "intelektu agonalnego", czyli najbardziej
zaawansowanego stadium w swym praktykowaniu
tej niemoralnej i złowieszczej filozofii.
Wszystkie fakty wskazują na to, że opisywane
tutaj trzęsienie ziemi z Haiti było spowodowane
właśnie owym powszechnym praktykowaniem
przez Haitian tej niemoralnej filozofii zwanej
pasożytnictwem.
W zaawansowanym stadium owa filozofia powoduje
bowiem rodzaj "eksplozyjnego upustu energii moralnej" -
tak jak to wyjaśnia punkt #B3 tej strony. Istnieją
też dosyć liczne przesłanki pisane które zdają
się potwierdzać ten fakt. Przykładowo artykuł
"Pact with the devil brings ruins" (tj. "Pakt z diabłem
sciągnął ruinę") ze strony B3 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
(wydanie z piątku (Friday), January 15, 2010)
opisuje jak w 1791 roku niewolnicy z owej Haiti
zawarli "pakt z diabłem" który respektują tam do
dzisiaj. Z powodu owego paktu, mieszkańcy Haiti
do dzisiaj praktykują wiarę która jest rodzajem
mieszaniny chrześcijaństwa oraz tzw. "voodoo"
(pisanego też "vodou") - tj. odmiany "czarnej
magii" zadedykowanej kultowi diabła. Tematowi
owej dziwnej religii mieszkańców Haiti poświęcony
był też artykuł "Chaos in the city of the dead"
ze strony A23 i A25 nowozelandzkiej gazety
Weekend Herald
(wydanie z soboty (Saturday), January 16, 2010),
oraz "Christians monopolising aid says voodoo 'supreme
master' " ze strony B3 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
(wydanie z wtorku (Tuesday), February 2, 2010).
To praktykowanie pasożytniczej religii, jest
dodatkowo uzupełniane w Haiti praktykowaniem
filozofii pasożytnictwa
w codziennym życiu tej wyspy, a więc w działaniach
jej rządu, polityków, mieszkańców, businessmenów, gangów, itp.
W rezultacie tego, na owej wyspie panuje okropna bieda,
bezrobocie, nierząd, chaos, bandyctwo, korupcja, itp. -
np. patrz artykuł "Earthquake was the only misery
Haitians had not endured" (tj. "Trzęsienie ziemi
było dotąd jedynym nieszczęściem jakiego Haitianie
uprzednio jeszcze nie doświadczyli") ze strony B7
nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
(wydanie z piątku (Friday), January 15, 2010).
Artykuł ten pisze, że średni zarobek mieszkańców
owej wyspy wynosił tylko około NZ$2.70 na dzień.
Mnie jednak w owym artykule szczególnie uderzyła
fotografia załączona dla jego zilustrowania. Pokazywała
ona bowiem m.in. nietknięty przez trzęsienie ziemi,
duży i kruchy marmurowy krzyż jaki był otoczony
morzem ruin z kompletnie porozwalanych, silnych
(bo betonowych) budynków. Ów nietknięty przez
trzęsienie ziemi duży, kruchy, marmurowy krzyż,
wypełniał bowiem kolejną regularność jaką wykazują
obszary dotknięte klęskami z rąk Boga, na których
to obszarach domy mieszkalne i biura są niszczone,
jednak obiekty religijne (np. kościoły, krzyże, świątynie,
meczety, itp.) pozostają tam nietknięte. W Haiti
wprawdzie zrujnowana została centralna katedra
chrześcijańska, jednak jest to zrozumiałe - wziąwszy
pod uwagę że praktykowano w niej ową mieszaninę
chrześcijaństwa i voodoo. Jednak ów kruchy
marmurowy krzyż - będący czystym symbolem
moralnego chrześcijaństwa, cudownie przetrwał
tam nietknięty przez to mordercze trzęsienie ziemi.
Materiał dowodowy dokumentuje, że Bóg ma taki
zwyczaj iż jeśli jedna "klęska żywiołowa" nie zdoła
skierować danej społeczności na drogę odnowy
moralnej i
totaliztycznych zasad postępowania,
wówczas serwowana jest jej następna klęska
żywiołowa - i tak aż do skutku. Trzęsienie ziemi
z Haiti najwyraźniej NIE osiągnęło zamierzonego
celu. Zamiast stać się narodem moralniejszym i
bardziej totaliztycznym, mieszkańcy Haiti stają
się coraz bardziej dzicy, barbarzyńscy i pasożytniczy.
Ilustruje to np. artykuł "Women at risk as rapists
prowl tent cities" (tj. "Kobiety są zagrożone jak
gwałciciele plądrują miasteczka namiotów") ze
strony B2 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post,
wydanie z czwartku (Thursday), March 18, 2010.
Nie powinno więc nas zdziwić, jeśli za jakiś czas
dowiemy się o następnej morderczej katastrofie
jaka uderzy ten pasożytniczy naród.
#C4.
Trzęsienie ziemi z Chile z soboty 27 lutego 2010 roku:
O godzinie 3:34 nad ranem w sobotę dnia
27 lutego 2010 roku (tj. o godzinie 7:34
wieczorem - czasu nowozelandzkiego)
miało miejsce podwodne trzęsienie ziemi
w Chile o sile 8.8 stopni na skali Rychtera.
Epicentrum tego trzęsienia ziemi umiejscowione
było 34 km pod dnem morza koło chilijskiej
miejscowości Talca. Stąd spowodowało ono
NIE tylko wstrząsowe zniszczenia budynków
na lądzie, ale także potężną
falę tsunami
która np. tylko w nadbrzeżnym mieście Vichato
(BioBio region) zmiotła do morza setki domów.
W jego wyniku w samych Chile trzęsienie to
odebrało życie ponad 800 ludzkim ofiarom.
Fale zaś spowodowanego przez nie morskiego tsunami
zawędrowały aż tak daleko jak Nowa Zelandia
i Japonia - gdzie na szczęście NIE wyrządziły
one większych szkód. W sposób wysoce wymowny,
największe zniszczenia bydynków, a także najwięcej
ofiar ludzkich, to trzęsienie ziemi spowodowało
w chilijskiej miejscowości o religijnej nazwie
"Concepcion" (co znaczy "Niepokalane Poczęcie").
Najwyraźniej Bóg w ten sposób stara się dać
nam do zrozumienia że "szlachectwo zobowiązuje".
Znaczy, jeśli ktoś żyje w miejscowości o
religijnej nazwie, powinien zachowywać się
w niej jak przystało na miejscowość o takiej
nazwie. (To powinno zacząć martwić
mieszkańców nowozelandzkiego miasta o nazwie
Christchurch,
tj. "Kościół Chrystusa" - które to miasto ostatnio
coraz częściej trafia do wiadomości z zupełnie
niewłaściwych powodów.)
Owo chilijskie trzęsienie ziemi ponownie obrazowo
potwierdza, że Bóg "karze katastrofami" wyłącznie
te społeczności które ześlizgnęły się już w szpony
"stanu agonalnego" w swoim praktykowaniu
filozofii pasożytnictwa.
Na przekór bowiem że w społeczeństwie Chile
praktykowana jest pokazowa "pobożność", jeśli
ją się przeanalizuje wówczas wyraźnie widać
że ma ona charakter "dewotkarski". Mianowicie,
ludzie wprawdzie często tam się modlą, jednak
w codziennym życiu wielu z nich wcale NIE
praktykuje tego co religia i biblia im czynić
nakazuje. Ich codzienne życie jest więc zapełnione
zakłamaniem, oszustwami, wyzyskiem, oraz
niemoralnością. Ilustratywnym tego potwierdzeniem
były zresztą rabunki i przestępstwa popełnione
przez dotkniętą trzęsieniem ziemi ludność w krótki
czas po tamtejszej katastrofie - np. patrz artykuł
"Rampaging looters speed slide into chaos"
(tj. "Szalejący rabusie przyspieszają ześlizgiwanie
się w chaos") ze strony A13 gazety
The New Zealand Herald
(wydanie ze środy (Wednesday), March 3, 2010),
czy artykuł "Army moves in to quell chaos"
(tj. "Armia wysłana aby zdusić chaos")
ze strony B1 nowozelandzkiej gazety
The Dominion Post
(wydanie z czwartku (Thursday), March 4, 2010).
Wybory obszaru i sposobu zniszczenia owym
chilijskim trzęsieniem ziemi zdają się celowo być
tak zaprojektowane, jakby zesłaniem owej "kary"
Bóg ponownie chciał nam wyraźnie przypomnieć,
że NIE aprobuje kierunku w jakim obecnie zdążają
chrześcijanie w Chile i w niektórych innych krajach.
Przykładowo, w owym chilijskim trzęsieniu ziemi zawalona
została m.in. wieża dzwonowa w historycznym kościele
"Nuestra Senora de la Providencia" z Concepcion -
np. patrz artykuł "Terror in the night" (tj. "Nocna
trwoga") ze strony A13 nowozelandzkiej gazety
The New Zealand Herald
(wydanie z poniedziałku (Monday), March 1, 2010).
Tymczasem z najróżniejszych innych katastrof
wynika już jednoznacznie, że Bóg niszczy i zawala
obiekty religijne tylko w przypadku jeśli chce wyrazić
swoje niezadowolenie z wypaczeń jakimi zaczyna
obrastać praktykowanie religii na danym obszarze.
Wszakże przykładowo to właśnie z tego powodu
Bóg najwyraźniej zawalił katedrę w Haiti (patrz
poprzedni punkt #C3) - gdzie chrześcijanie trwają
przy zawartym kiedyś "pakcie z diabłem".
Jak najwyraźniej Bóg ponownie stara się nam
to przypomnieć, prowadzenie "moralnego życia"
i praktykowanie chrześcijaństwa wcale NIE
polega tylko na dewotkarskim chodzeniu do
kościoła, głośnym i widowiskowym modleniu
się, czy czytaniu Biblii - kiedy jednocześnie
w codziennym życiu praktykuje się dokładną
odwrotność tego co Biblia nam nakazuje, tj.
niemoralność, zboczenia, krzywdy, wyzysk, itp.
Aby "żyć moralnie" przede wszystkim trzeba
więc wypełniać na codzień (tj. praktykować) to
co Biblia nam nakazuje. Ilustratywnym przypomnieniem
tego faktu było dla nas właśnie powyżej opisane
chilijskie trzęsienie ziemi. Jest nim także cały
szereg innych "kar boskich" w formie nieszczęść,
katastrof i klęsk żywiołowych - jakie ostatnio
coraz częściej widzimy wokoło siebie.
Tsunami i trzęsienie ziemi z Chile jest także dyskutowane
w punkcie #F3 na pokrewnej stronie o nazwie
day26_pl.htm.
Część #D:
Dlaczego ludzkość NIE nauczyła się jeszcze przewidywać ani zdalnie wykrywać nadejścia trzęsienia ziemi:
#D1.
Trzęsienia ziemi wykryte z wyprzedzeniem czasowym są mniej niebezpieczne:
Aktywność sejsmiczna
naszej planety ostatnio silnie wzrasta. Każdego roku umiera lub
traci swoje najbardziej cenne mienie tysiące ludzi, tylko ponieważ
trzęsienie ziemi przyłapuje ich w jakimś niebezpiecznym miejscu
lub podczas bezbronnego snu. Nasza dzisiejsza nauka ortodoksyjna
jest bezsilna w stosunku do trzęsień ziemi, ponieważ nie zna ona
zasady na jakiej trzęsienia te mogłyby być wykryte zanim nas uderzą.
Powodem jest, że nasze obecne instrumenty do wykrywania trzęsień
ziemi, tzw. "sejsmografy", działają na zasadzie inercji. Dlatego, aby
wskazać zaistnienie danego trzęsienia ziemi, faktycznie to muszą
one zostać przez nie "potrząśnięte". Jedynie kiedy są one potrząśnięte
przez to trzęsienie, ich inercyjny czujnik przemieszcza się w stosunku
do chasse, w ten sposób wskazując że trzesienie ziemi faktycznie
miało miejsce. Jednak dla ludzi jest wówczas już zbyt późno na
ucieczkę. Aby więc ratować życie, wykrywacze trzęsień ziemi muszą
być zdolne do podnoszenia alarmu na długo przed czasem zanim
dane trzęsienie uderzy. Tylko wówczas ludzie będą w stanie uciec
z zagrożonego obszaru, oraz uratować swoje najbardziej cenne
mienie. Niniejsza strona internetowa opisuje właśnie takie urządzenie
do wykrywania trzęsień ziemi, jakie ostrzega o nadchodzącym
nieszczęściu na długo przed czasem.
Fot. #D1:Zdalny wykrywacz
nadchodzących trzesien ziemi. To niezwykłe urządzenie jest w stanie
podnieść alarm zanim trzęsienie ziemi nas
dopadnie, tj. wystarczająco wcześnie aby nam umożliwić efektywną
ucieczkę z zagrożonej strefy. Opisy z niniejszej strony wyjaśnią
zasadę działania i budowę tego instrumentu. Obecnie jest on znany
pod mylącą nazwą "Zhang Heng seismograph", chociaż wcale NIE
pracuje on na inercyjnej zasadzie działania dzisiejszych sejsmografów.
W mojej osobistej opinii, jego prawdziwe działanie ciągle najlepiej
jest opisane przez jego oryginalną nazwę starożytnych Chińczyków
brzmiącą houfeng didongy yi - co znaczy
"instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi".
Niestety, tak jak wszystkie inne nowoczesne repliki tego instrumentu,
powyższa replika nie działa. Powodem jest, że zbudowano ją dla
realizowania błędnej zasady działania (tj. inercji zamiast analogowego
przetwarzania fal telepatycznych).
Replika pokazana
powyżej jest wystawiona w Nowej Zelandii w muzeum zwanym
Te Papa
z Wellington. Jest to właśnie ta replika którą ja studiowałem aby
wypracować jej prawdziwą zasadę działania. Opisy zaprezentowane
na niniejszej stronie powstały z powodu dziwnego zdarzenia losowego,
mianowicie że powyższe urządzenie niespodziewanie pojawiło się
jedynie kilka kilometrów od mojego mieszkania, podczas gdy ja
uganiałem się za nim po całym świecie i byłem nawet gotowy
poleciec do Chin aby je zobaczyć.
Ponieważ tornada i huragany wyzwalają podobne
zjawiska jak trzęsienia ziemi, powyższe urządzenie
jest również w stanie zdalnie wykrywać tornada i
huragany. Po więcej informacji na temat użycia
tego urządzenia dla zdalnego wykrywania huraganów
i tornad, patrz odrębna strona internetowa o nazwie
huragany.
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu
wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto
większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając
w to populany "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego.
Gotujące się trzęsienie ziemi wysyła w świat
informację na swój temat w postaci tzw.
"fal telepatycznych" omawianych szerzej na
totaliztycznej stronie
telepathy_pl.htm.
Dzisiejsi naukowcy nie chcą jednak przyjąć
do wiadomości, że takie fale telepatyczne
wogóle istnieją. Bez zaś ich uznania i przebadania,
precyzyjne przewidywanie nadejścia trzęsienia
ziemi nie będzie możliwe.
Część #E:
Sejsmograf Zhang Henga który umożliwia przewidzenie i zdalne wykrycie właśnie nadchodzącego trzęsienia Ziemi:
#E1.
Starożytna idea "chi" (tj. "fal telepatycznych") dostarcza zasady działania dla wczesnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi:
Starożytni Chińczycy
zgromadzili wyjątkową wiedzę na temat zjawiska jakie oni nazywają
"chi". (Zjawisko to znane jest także w innych kulturach. Dla przykładu
Japończycy nazywają je "reiki", Indyjczycy zwą je "vril", Europejczycy
nazywają je "promieniowaniem piramid", zaś Australijczycy i
Nowozelandczycy zwą je "vibes".) Ich wiedza o owym "chi" była na
tak wysokim poziomie, że nawet dzisiaj ludzie bez przerwy z niej
korzystają. Aby było śmieszniej, dzisiejsza ortodoksyjna nauka ciągle
ani nie ustaliła, ani nie garnie się aby ustalić, czym owo "chi" właściwie
jest. Dlatego w chwili obecnej cała nasza wiedza na temat "chi"
pochodzi ze starożytnych Chińskich manuskryptów. Na szczęście
ja dokonałem swoich prywatnych badań nad "chi". Niektóre z wniosków
do jakich doszedłem zaprezentowane są w podrozdziałach H2 i H7.1
monografii [1/4], której egzemplarze można sobie załadować
za darmo poprzez "Menu 1" lub
"Menu 4"
niniejszej strony internetowej (w celu takiego załadowania wystarczy
kliknąć w owych menu na
"Tekst [1/4]").
Zgodnie z moimi ustaleniami, nazwa "chi" używana była
przez starożytnych Chińczyków dla opisania całego zbioru najróżniejszych
zjawisk jakie następują w tzw. przeciw-świecie. Obejmują one, między
innymi, zjawiska jakie w monografii [1/4] są opisane takimi nazwami
jak: fale telepatyczne (patrz podrozdział H7.1 z tomu 4 monografii [1/4]),
energia moralna (patrz podrozdział I4.3 z tomu 5 monografii [1/4]),
energia życiowa (patrz podrozdział I5.6 z tomu 5 monografii [1/4]),
oraz myśląca substancja nazywana przeciw-materią (patrz podrozdział
I2 z tomu 5 monografii [1/4]). Z owych odmiennych składników "chi",
najbardziej interesujące z punktu widzenia trzęsień ziemi są
"fale telepatyczne". Powodem jest, że fale telepatyczne faktycznie są odpowiednikami dla dźwięków, tyle że rozchodzą się one w przeciw-świecie. Jako takie, są one wytwarzane w sposób ciągły przez każdy obiekt i przez każdy proces. Jednak ich ton, a stąd także i wiadomość jaką w sobie przenoszą, zależy od procesu jakiemu dany obiekt został poddany. Dlatego, kiedy trzęsienie ziemi się zaczyna, owe telepatyczne "dźwięki" rozprzestrzeniają bardzo unikalny "hałas" jaki faktycznie powiadamia każdego kto się w niego wsłuchuje, że trzęsienie ziemi właśnie się gotuje i że już wkrótce uderzy. Jednak jak dotychczas tylko zwierzęta i bardzo szczególni ludzie zwani "psychikami" byli w stanie przechwycić owe telepatyczne informacje na temat nadciągającego trzęsienia ziemi. Czas więc abyśmy zbudowali urządzenie techniczne które byłoby w stanie to też uczynić.
Fot. #E1. Oto przykłady które illustrują unikalny
kształt "parabolicznej anteny komorowej"
przyjmowany przez instrument obecnie znany pod
mylącą nazwą "Zhang Heng Seismograph" (choć
instrument ten wcale nie stosuje zasady działania
dzisiejszych sejsmografów inercyjnych):
Fot. #E1a. Oto prawdopodobnie
najdokładniejsza replika odzwierciedlająca
kształt zewnętrzny "Zhang Heng seismograph".
Daje ona dosyć dobry pogląd jak ten instrument
faktycznie wyglądał. Dla przykładu, pokazuje ona
że oryginalnie jedynie głowy smoków były zamocowane
do "komory antenowej", nie zaś całe smoki jakie
są widoczne na innych replikach. (Faktycznie to
całe smoki przytwierdzone do "komory antenowej"
moim zdaniem mogą nawet wypaczyć poprawny
odbiór telepatycznego sygnału alarmowego, czyli
"chi".) Jedyna nieścisłość w powyższej replice
to najbardziej górna część - oryginalnie była ona
fragmentem czaszy kulistej i nie posiadała kołnierza
widocznego na powyższej replice. W 2003 roku
powyższa replika była pokazywana na następujących
stronach internetowych:
inventors.about.com or
www.sra-4kids.com.
Zachęcam do oglądnięcie przynajmniej jednej z nich,
lub obu.
Fot. #E1b: Stary rysunek "houfeng didongy yi".
Pokazany on jest w artykule pióra Sara Rhodes, "Chinese
Contribution" (tj. "Wkład Chinczyków"), w 2003 roku dostępnym
na stronie internetowej
home.earthlink.net
(proponuje rzucić okiem na ów ciekawy artykuł).
Odnotuj z kształtu jego "komory antenowej" jak
doskonale kształt ten jest dostosowany do skupiania
sygnałow telepatycznych odbijających się od ścianek
na wlotach wody do pysków smoków.
Fot. #E1c: Jeszcze jedna stara replika
"houfeng didongy yi". Również bardzo dobrze odzwierciedla
ona paraboliczny kształt "komory antenowej" tego urządzenia.
W 2003 roku pokazana ona była na stronie internetowej
szkoły "Albertson College" z Idaho, USA. Każdy może
odwiedzić ową interesujacą stronę szkolną pod adresem:
www.albertson.edu
(proponuje rzucić na nią okiem).
Fot. #E1d: Sensacyjna starożytna replika
"Zhang Heng seismograph". Wzór na niej zdaje się
sugerować, że może ona pochodzić z okresu Western
Zhou (1100 BC do 770 BC). To z kolei mogłoby
oznaczać, że "Zhang Heng seismograph" mógłby
być nawet ponad 1000 lat starszy niż obecnie w to
się wierzy. Niestety, sporo szczegółów tego "artyfaktu"
zdaje się jednocześnie wskazywać, że jest on jedynie
zręczną fabrykacją spreparowaną już w dzisiejszych
czasach. Więcej danych o tej kontrowersyjnej replice
"Zhang Heng seismograph" może dostarczyć Mr
Keewee Tan, z którym daje się skontaktować pod
adresem emailowym
keeweetan@pacific.net.sg.
Z kolei dalsze dane o samej tej replice zaprezentowane
są na odrębnej stronie internetowej
artefact
dostepnej z tej strony poprzez jej "Menu 1" i
"Menu 2"
(zachęcam do rzucenia na nią okiem).
#E2.
Czym są fale telepatyczne (starożytne "chi"):
Zachowania i cechy fal telepatycznych były opisywane przez dziedzinę wiedzy starożytnych Chińczyków zwykle nazywaną "feng shui" (patrz podrozdział H7.1 z tomu 4 monografii [1/4]), lub "hou feng". Właściwie to "feng shui" lub "hou feng" to po prostu zbiór wiedzy jaka podsumowuje naturalne prawa które rządzą odbijaniem, koncentrowaniem, osłanianiem, oraz wpływem medycznym fal telepatycznych. Najbardziej interesującym atrybutem "fal telepatycznych" jest, że niezwykle potężne spiętrzenie tych fal jest emitowane przez epicentrum każdego trzęsienia ziemi tuż przed tym kiedy owo trzęsienie ziemi ma nastąpić. Dlatego to spiętrzenie fal telepatycznych może zostać użyte w zasadzie wczesnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi. Jest ono w stanie dostarczyć wyprzedzające ostrzeżenia o nadchodzących trzęsieniach ziemi na długo zanim owe trzęsienia nas uderzą. Ta zasada jest też faktycznie użyta w przeciw-trzęsieniowym urządzeniu alarmowym jakie opisuję na niniejszej stronie internetowej.
Ponieważ nauka ortodoksyjna nie wyjaśnia czym właściwie są owe fale telepatyczne (lub "houfeng"), najlepiej jeśli tutaj krótko podsumuję najważniejsze informacje na ich temat. (Dla pełnego zrozumienia czym one są najlepiej przeczytać rozdział H z tomu 4 monografii [1/4] opisujący tzw. "Koncept Dipolarnej Grawitacji", zaś szczególnie jego podrozdział H7.1 który dla jego lepszego zrozumienia poprzedzony będzie wcześniejszym przeczytaniem wstępu aż do podrozdziału H3 włącznie.) Dla potrzeb opisywanego tutaj urządzenia wystarczy mi uwierzyć na słowo, że fale telepatyczne daje się objśnić jako rodzaj przeciw-materialnych fal podobnych do dźwięku z naszego świata, które: (1) rozprzestrzeniają się nieskończenie szybko, (2) przenikają przez każdy obiekt tak jakby był dla nich całkowicie przeźroczysty, dlatego są w stanie z łatwością przeniknąć nawet przez takie ogromnie obiekty jak ziemia czy słońce, (3) są częściowo odbijane od każdej powierzchni, (4) są nieustannie emitowane przez każde zjawisko i każdy obiekt, przenosząc w sobie kompletną informację o tym zjawisku lub obiekcie, oraz (5) mogą być przechwytywane i rozszyfrowywane przez rośliny, zwierzęta, ludzi, a także przez urządzenia techniczne.
Fot. #E2. Spektakularna replika z Taiwanu
opisywanego tutaj instrumentu niesłusznie nazywanego
"Zhang Heng seismograph". (Zreprodukowana i
hyperlinkowana za pozwoleniem Centrum Komputerowego
Ministerstwa Edukacji, datowanego 3 listopada 2003 roku,
autoryzowana przez Yenchen Lin, Inżyniera Centrum, yenjen@mail.moe.gov.tw.)
Znajduje się ona na wystawie w słynnym "National Museum
of Natural Science" (tj. "Narodowym Muzeum Naturalnych
Nauk"), z Tai Chung na Taiwanie. Powyzsza fotografia
znajduje się na wystawie w słynnym "National Museum
of Natural Science", in Tai Chung (Taiwan). W 2003 roku
była ona dostępna do oglądania na stronie internetowej
która pokazuje najróżniejsze eksponaty z owego muzem.
Owa strona posiada adres:
content.edu.tw.
Proponuję rzucić na nią okiem, bowiem pokazuje ona
szczegóły paszczy smoka trzymającego "perłę".
Pokazuje ona też rysunek techniczny "inercyjnego"
mechanizmu, jaki zgodnie z opiniami niektórych
naukowców ortodoksyjnych powodował wypadanie
owych "pereł". (Odnotuj że niniejsza strona polemizuje
z owymi opiniami i wyjaśnia że urządzenie to wcale NIE
działało na zasadzie inercji.)
#E3.
"Houfeng didongy yi" działający na "chi":
W starożytnych Chinach został zbudowany i sprawdzony w działaniu sejsmograf jaki wykorzystywał "chi" dla wykrywania trzęsień ziemi na długi czas zanim one uerzyły. Zasada działania tego sejsmografu była tak zaprojektowana, że reagował on na owo spiętrzenie potężnych fal telepatycznych jakie jest wytwarzane przez epicentrum każdego trzęsienia ziemi tuż przed tym zanim owo trzęsienie ziemi uderzy. To cudowne urządzenie alarmowe do wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi i do podnoszenia wczesnych alarmów ostrzegawczych pokazane jest na rysunku N6. Zbudowane ono zostało w 132 roku AD przez genialnego astronoma i matematyka Chińskiego o nazwisku Zhang Heng. Dlatego obecnie znane jest ono pod niemal nic nie mówiącą angielskojęzyczną nazwą Zhang Heng seismograph. Jednak jego oryginalna Chińska nazwa była bardziej wymowna. Brzmiała ona "houfeng didongy yi" co zwykle jest tłumaczone jako
"instrument dla śledzenia przepływu fluidu i poruszeń ziemi". Odnotuj jednak, że segment "hou feng" owej nazwy specificznie referuje do fal telepatycznych. Segment ten precyzyjnie wskazuje, że owo urządzenie m.in. wykrywało ruchy chińskiego "chi". Pechowo jednak, w dzisiejszych czasach chińska nazwa "hou feng" jest błędnie tłumaczona jako "wiatry", podczas gdy powininna być tłumaczona jako "chi", a nawet jeszcze lepiej jako "fale telepatyczne". Stąd owa starożytna nazwa chińska dla tego urządzenia bezpośrednio podkreśla, że działało ono na zasadzie fal telepatycznych (tj. "houfeng"), a nie na zasadzie inercji. Opisy owego cudownego urządzenia mogą być znalezione w internecie jeśli słowa kluczowe "Zhang Heng seismograph" wpisze się w dowolnej angielskojęzycznej wyszukiwarce. Połowy wielkości replikę tego urządzenia wykonaną z miedzi, zarząd miasta Beljing (Pekinu) w Chinach podarował ciągle trapionej trzęsieniami ziemi Nowej Zelandii. Replika ta ma wysokość około 1.5 metra, zaś średnica jej beczko-kształtnego zbiornika w najszerszym miejscu wynosi niemal 1 metr. Waży ona 600 kg. W 2003 roku ta replika umieszczona była na wystawie do publicznego oglądania w muzeum nazywanym "Te Papa" (Nasze Miejsce), jakie znajduje się Wellington czyli w stolicy Nowej Zelandii - i zaledwie kilka kilometrów od mieszkania jakie wynajmowałem w 2003 roku. To właśnie ta replika została przeze mnie sfotografowana i pokazana na zdjęciu "Fot. #D1".
Fot. #E3. W Hong Kong'u istnieje fabryka
nazywanjąca się "Sinopro International Ltd.", która
zajmuje się produkcją replik tego instrumentu dla
zainteresowanych klientów. Powyższa fotografia
pokazuje dwie repliki "Zhang Heng seismograph",
które były wyprodukowane właśnie przez ową
fabrykę i zaisntalowane w Sheraton Hotel z Chengdu,
Chiny. Zdjęcia owych replik, a także innych - też
wyprodukowanych przez "Sinpro", w 2003 roku
można było oglądać na stronie internetowej tej
fabryki, która znajdowała się pod adresem
www.sinopro.com.
Powyższa fotografia zreprodukowana została za
uprzejmym pozwoleniem Pana Wayne Thompson,
Sinopro (wrtomson@sinopro.com).
#E4.
Historia życia Zhang Heng'a jest dosyć niezwykła:
Zhang Heng (czasami też pisany "Chang Heng") żył w latach od 72 AD do 139 AD, podczas rządów Wschodniej Dynastii Hanów. Większość swego życia spędził w mieście Luoyang (dzisiejsze miasto Nanyang), jakie było stolicą chińskiej prowincji Henan. W końcowym etapie życia był on nawet ministrem zarządzającym historycznymi zapisami dla swego władcy, chociaż jest nam wiadomym że odmówił przyjęcia wielu ważnych urzędów jakie były mu oferowane. W naszym dzisiejszym zrozumieniu był on niezwykłą osobą. Chociaż jego oficjalnym zajęciem była matematyka i astronomia, jego faktyczne zainteresowania leżały w moralności, filozofii, oraz w niewyjaśnionych zjawiskach. (Znaczy że był on jakby starożytną wersją mnie samego.) Dokonał on zapisów, jakie ujawniają że w dzisiejszym nazewnictwie mógłby być nazywany "świadomym uprowadzanym do UFO". Dla przykładu, opisywał on własną podróż przez kosmos, odmienne planety, oraz kosmiczne widoki, w ten sposób sugerując, że faktycznie to osobiście je widział i pamiętał. (Np. pisał "Niebo jest jak parasol, ziemia jest jak odwrócone naczynie", oraz "oglądnąłem się za siebie i widziałem obracające się słońce i księżyc".) W 132 roku AD zbudował on instrument opisywany na niniejszej stronie internetowej. Owo urządzenie było jednym z cudów technicznych naszej planety. Nawet dzisiaj wyprzedza ono stan naszej ortodoksyjnej nauki i techniki o co najmniej 100 lat. Jednak żadna dokumentacja techniczna owego cudownego urządzenia nie przetrwała do dzisiejszych czasów. Osobiście wierzę, że taka dokumentacja konstukcyjna istniała, jednak później została celowo zniszczona. Na szczęście dla nas, ów ktoś kto zniszczył ową dokumentację, przeoczył jeden bardzo krótki paragraf laickich opisów wyjaśniających jak owo urządzenie wyglądało i jakie były wyniki jego działania. Owe opisy zachowały się w biografii Zhang Heng'a z "Hou Han shu" - znaczy z "Historii Późniejszej Dynastii Hanów". Sejsmograf Zhang Heng'a był tak czuły, że wykrył on trzęsienie ziemi jakie w dniu 1 marca 138 roku AD zniszczyło miasto Longxi z zachodniej prowincji Gansu. Owo miasto było oddalone o około 500 kilometrów od tego urządzenia. Fizyczne wstrząsy z tego trzęsienia ziemi były zupełnie niewyczuwalne dla ludzi żyjących w Luoyang - to było powodem dla jakiego początkowo, kiedy sejsmograf głośno zaalarmował wszystkich o owym odległym trzęsieniu ziemi, Zhang Heng został okrzyknięty kłamcą, podczas gdy jego urządzenie - oszustwem. Na szczęście dwa dni później do Luoyang przybyli gońcy na koniach z wiadomością o trzęsieniu, jaka potwierdziła precyzję i wysoką czułość działania tego urządzenia.
Po tym jak Zhang Heng umarł w 139 roku AD, nie istniał nikt kto byłby w stanie naprawiać i podstrajać owo urządzenie. Dlatego wkrótce zaprzestało ono działania. W rezultacie zostało ono przeniesione na cmentarz w Luoyang, w chińskiej Prowincji Henan, gdzie Zhang Heng był pochowany. Pozostawało ono w grobowcu Zhang Henga aż do czasu kiedy zostało zniszczone kilkaset lat później przez Mongołów. Po raz pierwszy zostało ono zrekonstruowane w 1875 roku przez japońskiego naukowca. W 1951 roku Chiński badacz, Wang Zhenduo, zrekonstruował je ponownie zgodnie z modelem inercyjnym jaki w jego opinii urządzenie to wykorzystywało w działaniu. Jego replika została potem wystawiona na widok publiczny w "Beijing Observatory - Tien Ven Tai", w Pekinie, Chiny. Dalsze repliki też zostały sporządzone. Połowy wielkości replika owego urządzenia podarowana muzeum Te Papa w Nowej Zelandii jest podobno pierwszym przypadkiem repliki wykonanej przez Chińczyków jaka została udostępniona poza granicami Chin.
Fot. #E4: Zhang Heng - genialny matematyk
i astronom z Chin. Powyższa podobizna pochodzi z artykułu
pióra Shi Ke, zatytułowanego "The Universe Unlimited
in Both Space and Time" (tj. "wszechświat nieograniczony
zarówno w przestrzeni jak i w czasie"), jaki w 2003 roku
udostępniany był na stronie internetowej
www.pureinsight.org
(proponuje rzucić okiem na ów ogromnie interesujący
artykuł, jeśli ciągle dostępny jest w internecie).
Część #F:
Moje badania "Sejsmografu Zhang Henga":
#F1.
Ja sam badam prywatnie "houfeng didongy yi" od 1993 roku:
O istnieniu i działaniu tego cudownego urządzenia dowiedziałem się już w 1993 roku od zaprzyjaźnionych Chińczyków zamieszkujących Malezję. Nastąpiło to wkrótce po podjęciu przeze mnie profesury na Uniwersytecie Malaya w Kuala Lumpur. Od owego też czasu sporadycznie udawało mi się zbierać różne skąpe informacje na jego temat. To z kolei umożliwiało mi studiowanie jego zasady działania. Jednak sfotografować i opisać to urządzenie zdołałem dopiero w 2003 roku, kiedy zupełnie przypadkowo odkryłem je w Wellington. Aby móc zobaczyć w działaniu, przebadać i sfotografować to unikalne urządzenie, kiedyś zamierzałem nawet wybrać się prywatnie do Chin. Jednak powstrzymywał mnie przed ową podróżą brak dokładnych danych co do adresu miejsca w jakim oryginał tego urządzenia się znajduje. Obecnie wiem już, że powodem dla którego było tak trudno ustalić ten adres, jest że oryginał tego urządzenia po prostu został zniszczony bardzo dawno temu. Opóźniałem więc tamten wyjazd do Chin, ponieważ nie posiadam wystarczających funduszy aby urządzenie to odszukiwać dopiero po przybyciu do Chin. Jak jednak widać, "ponieważ Mohamed nie mógł przybyć do góry, góra sama przybyła do Mohameda". (Czy też powinienem powiedzieć: "skoro Pająk nie mógł przybyć do sejsmografu, sejsmograf musiał przybyć do Pająka".) W marcu 2003 roku całkiem niespodziewanie dla siebie i zupełnie przez przypadek stąpnąłem na to urządzenie w muzeum
Te Papa
w Wellington, czyli w mieście w jakim wówczas zamieszkiwałem. Oczywiście natychmiast je sfotografowałem i poddałem szczegółowym analizom funkcjonalnym. Do końca października 2003 roku miałem już działanie tego urządzenia całkowicie rozpracowane i opisane w treści niniejszej strony internetowej. Wysoce przydatna do tego rozpracowania okazała się przy tym moja poprzednia wiedza jaką zgromadziłem na temat jego działania. Wszakże na wystawie w Wellington jedynie wysoce mylące wyjaśnienia dla działania tego urządzenia zostały zaprezentowane. Bazowały one wyłacznie na wykorzystaniu sił inercji. Przykładowo, aby lepiej podeprzeć owo inercyjne wyjaśnienie, tak kluczową informację wygodnie "zapomniano" przytoczyć, jak że urządzenie to faktycznie jest fontanną. Tymczasem absolutnie koniecznym warunkiem faktycznej jego zasady działania objaśnionej poniżej, jest przepływ modulowanej telepatycznie wody przez paszcze ośmiu smoków. To zaś oznacza, że owo urządzenie nie byłoby w stanie zadziałać bez wody, czyli że przemilczenie udziału wody całkowicie wypacza nasze zrozumienie jego zasady działania.
Fot. #F1. To jestem ja, Dr Jan Pająk. Rozpracowanie
prawdziwej zasady działania "houfeng didongy yi" jest jednym z moich
osiągnieć naukowych. Swoje badania nad owym niezwykłym urządzeniem
rozpocząłem w 1993 roku. Jego faktyczną zasadę działania rozpracowałem
w 2003 roku. Począwszy zaś od 2003 roku aż do dzisiaj bezskutecznie
poszukuję miejsca pracy i badań gdzie mógłbym urzeczywistnić działający
prototyp tego cudowanego instrumentu zdolnego uratować życie tysięcy ludzi.
#F2.
Kształ i współdziałanie podzespołów w omawianym instrumencie:
Opisywane tutaj urządzenie
do alarmowania o nadchodzących trzęsieniach ziemi ma postać
ozdobnej fontanny. W fontannie tej wypływająca woda najpierw
gromadzona jest i ustalana w osiowo-symetrycznej "komorze
antenowej" odlanej z najprzedniejszego brązu i ukształtowanej
jak beczka lub jak duża butla (lub garnek czy "amfora") na wino z
kopulastą przykrywką. Największa średnica tej komory wynosiła
osiem starożytnych stóp chińskich, znaczy około 1.9 metra.
Była ona wysoka na niemal 3 metry. Woda w owej komorze
wyłapywana jest przez wloty do ośmiu "rur wylotowych".
Wloty te otaczają pionową oś centralną tego urządzenia. Potem
woda ta wypływa rurami do ośmiu stylizowanych "pysków
smoczych" poumieszczanych na największym obwodzie
owej beczkowatej "komry antenowej". Aby zminimalizować
tarcie i zwiększyć niezawodność pracy tego urządzenia, wnętrze
każdego smoczego pyska jest pozłacane. W paszczy każdego
z tych ośmiu smoków umieszczona jest luźna metalowa
"perła". Powtarzam tutaj nazwę "perła", ponieważ
oryginalna chińska mitologia stwierdza, że smoki lubowały
się w noszeniu pereł w swoich pyskach. Stąd metalowe kule
jakie znajdują się w pyskach owych ośmiu smoków z omawianego
tutaj urządzenia, przez Chińczyków nazywane są "perłami".
Jednak faktycznie są to zwykłe kule wykonane z metalu
niepodatnego na korozję - według moich informacji oryginalnie
z pozłacanego brązu. Po omyciu owych "pereł", woda ta wypływa
z pysków smoków i łagodnym łukiem wpada do otwartych pysków
małych spiżowych "dzwonów w kształcie żab" umieszczonych
pod każdym z ośmiu smoków. Żaby te są tak skonstruowane,
że praktycznie działają one jak spiżowe dzwony. Jeśli więc na
którąś z nich upadnie jedna z metalowych "pereł" umieszczonych
powyżej w pyskach smoków, żaba ta wydaje głośny dźwięk
uderzenia w dzwon. Dźwięk ten jest wystarczająco donośny i
wyraźny, aby zwrócić na siebie uwagę wszystkich ludzi dookoła
i aby wywołać alarm. Zgodnie z historycznymi zapisami, dźwięk
upadających pereł był wystarczająco donośny aby obudzić cały
dwór władcy Chin, ostrzegając ich przed nadciągającym trzęsieniem
ziemi. Ponieważ alarm zawsze był podnoszony z wyprzedzeniem
czasowym, dawał on możliwość każdemu aby uciec z niebezpiecznego
miejsca. W normalnym jednak przypadku, "perły" tkwią w pyskach
smoków i nie podnoszą żadnego alarmu. Aby precyzyjnie wyregulować
siłę jaka jest konieczna aby woda wyrwała daną "perłę" z pyska
smoka, stopień zamknięcia i pochylenia tego pyska podlega
dokładnej regulacji za pośrednictwem układu "dźwigni
dostrajających" uruchamianych drążkiem sterowniczym
umieszczonym w środku komory. Dlatego tylko dopiero kiedy
zbliża się faktyczne trzęsienie ziemi, ta z "pereł" jaka znajduje
się po stronie z której owo trzęsienie nadchodzi, wypada z pyska
smoka i wpada do pyska żaby, dzwoniąc przy tym głośno na
alarm. Po wznieceniu alarmu, strumień wody skierowany ku
nadchodzącemu trzęsieniowi ziemi utrzymuje burzliwy wypływ i
strzela na odległość dłuższą niż normalnie. Poprzez ogarnięcie
odległości na jaką strumień ten strzela, a także intensywności
jego burzliwości, niszczycielska moc nadchodzącego trzęsienia
ziemi może być łatwo oceniona. Ponadto precyzyjne regulowanie
stopnia otwarcia pysków poszczególnych smoków pozwala aby
urządzenie to ustawić na wzniecanie alarmu tylko kiedy moc
danego trzęsienia ziemi przekracza nastawioną wartość progową.
Fot. #F2: Rysunek techniczny który pokazuje
projekt inercyjnej repliki omawianego tutaj instrumentu.
(Odnotuj jednak, że nigdy nie zdołano zbudować działającego
prototypu który pracowałby na owej "inercyjnej zasadzie". Stąd
powyższy projekt jest czysto hipotetyczny i nigdy nie udowodnił
swojej zdolności do działania.) Wewnętrzne szczegóły zostały
uwidocznione. W 2003 roku powyższy rysunek był pokazany
i opisany na stronie internetowej
international.tamu.edu.
Strona ta jest faktycznie warta oglądnięcia. Dla przykładu
pokazuje ona też widok cmentarza na jakim omawiany
sejsmograf ułożony został do swego ostatniego spoczynku.
#F3.
Zasada działania "houfeng didongy yi":
Zasada działania omawianego tutaj urządzenia alarmowego opiera się na zdolności beczko-kształtnej komory rezonasowej fontanny do odbijania i ogniskowania fal telepatycznych. Każde bowiem trzęsienie ziemi wzbudza sobą spiętrzenie wysoko-amplitudowych fal telepatycznych. Fale te z nieskończoną prędkością rozchodzą się koncentrycznie po liniach prostych od epicentrum tego trzęsienia. Owe fale docierają też natychmiast do każdego miejsca na ziemi, do jakiego wolne zafalowania gruntu pochodzące z owego trzęsienia ziemi dotrą dopiero po jakimś czasie. Stąd fale te przybywają ze znacznym wyprzedzeniem czasowym do obszarów jakie zostaną potem zniszczone danym trzęsieniem ziemi. Między innymi, owe fale telepatyczne przenikają też i przez beczko-kształtną komorę rezonansową omawianej fontanny. Część z nich odbija się od wewnętrznej powierzchni owej beczki, podobnie jak fale dźwiękowe odbijają się od powierzchni wklęsłej muszli. Z uwagi na beczkowaty kształt komory rezonansowej fontanny, a także z powodu właściwego umieszczenia otworów wlotowych do rur z których woda przepływa do pysków poszczególnych smoków, owe odbite fale teleptyczne koncentrowane są właśnie na wodzie wypływającej do pyska wybranego smoka. Po skoncentrowaniu na owej wypływającej wodzie, fale te zmieniają charakter jej wypływu. W normalnym bowiem przypadku, woda przepływa przez pyski smoków w sposób jaki hydromechanika nazywa "przepływem laminarnym". Przepływ ten jest tylko możliwy jeśli woda w danym naczyniu z jakiego wypływa jest ustalona, oraz jeśli spływa ona w sposób zupełnie niezakłócony. Taki przepływ laminarny charakteryzuje się szczególnie niskim współczynnikiem tarcia, a stąd też niskim ciągiem przepływającej wody. Nie jest on więc w stanie pociągnąć za sobą i wyrzucić na zewnątrz "pereł" jakie woda ta omywa w pyskach smoków. Jeśli jednak na danym ujściu wody do pyska któregoś ze smoków skoncentrowane zostanie silne spiętrzenie wibracji telepatycznych, wibracje te zmieniają charakterystykę przepływu wody. Z "przepływu laminarnego" woda ta przechodzi na "przepływ burzliwy". Nauka hydromechaniki stwierdza, że przepływ burzliwy charakteryzuje się wysokim współczynnikiem tarcia, a stąd też i wysokim ciągiem. Objęta nim woda jaka omywa daną "perłę", porywa więc tą "perłę" ze sobą i zrzuca ją do pyska żaby położonej poniżej pyska smoka. Za pośrednictwem więc opisanego tutaj mechanizmu zmieniania charakteru przepływu wody przez fale telepatyczne zogniskowane parabiliczną komorą rezonansową owej fontanny, fontanna ta z powodzeniem wypełnia funkcję przeciw-trzęsieniowego urządzenia alarmowego.
Fot. #F3: Spektakularna replika
"Zhang Heng seismograph". W 2003 roku
była ona wystawiona na stronie internetowej
pod nastepującym adresem
www.kepu.com.cn
(warto rzucić na nią okiem). Dosyć dobrze
ona ilustruje jak pięknie wyglądała oryginalna
fontanna z tego instrumentu, oraz dlaczego
instrument ten był ozdobą i dumą pałacu
ówczesnego władcy Chin.
#F4.
Błędne inercyjne wyjaśnienie działania tego instrumentu:
Powyższe moje objaśnienie faktycznej zasady działania tego urządzenia, koniecznie musi być uzupełnione informacją, że tylko jeden egzemplarz tego sejsmografu został zbudowany przez Zhang Heng'a. Wkrótce po jego śmierci w 139 roku AD, egzemplarz ten przestał działać. Niedługo później został on przeniesiony do jego grobowca. Potem zaś został zniszczony gdy Mongołowie podbili Chiny. Także dokumentacja oryginalnej konstrukcji tego urządzenia poznikała. Jedyna informacja jaka przetrwała o nim do naszych czasów są krótkie opisy oraz zewnętrzny rysunek wykonane przez jakiegoś laika który widział je w działaniu. Stąd faktycznie stawiani jesteśmy obecnie przed wyzwaniem wynalezienia tego cudownego urządzenia od samego początku. Poczynając więc od 19 wieku, na bazie tych laickich opisów najróżniejsi ludzie starali się zrekonstruować owo cudowne urządzenie (a ściślej - wynaleźć je od nowa). Jednym z nich był Anglik o nazwisku Dr John Milne, który sam był wynalazcą i budowniczym sejsmografu inercyjnego. Zasugerował on, że sejsmograf Zhang Heng'a działa na zasadzie sił inercji, znaczy bardzo podobnie do działania jego własnego sejsmografu inercyjnego. Dr Milne pradopodobnie wziął drążki strownicze które używane są do regulowania stopnia rozwarcia i nachylenia paszcz smoków, za dźwignie które mechanicznie zwalniają wypadanie "pereł". Idee Dra Milne były później powielane przez innych, w ten sposób wzmacniając inercyjne wyjaśnienie dla tego urządzenia, oraz upowszechniając to wyjaśnienie po świecie. W 1951 roku Wang Zhenduo zrekonstruował to urządzenie właśnie na założeniu że działa ono na zasadzie sił inercji. Począwszy od owego czasu każda replika tego urządzenia, włączając w to replikę która jest wystawiona w Nowej Zelandii, była rekonstruowana zgodnie z inercyjnym modelem Wang Zhenduo'a (lub inercyjną zasadą Dra Johna Milne). Pechowo, owo błędne wyjaśnienie inercyjne ortodosksyjnych naukowców nie ujawnia faktycznych możliwości tego cudownego urządzenia. Na dodatek do tego wprowadza ono też wiele konfuzji.
Fot. #F4: To jest grobowiec Zhang Heng'a
zlokalizowany w chińskiej prowincji Henan. To właśnie
do tego grobowca "houfeng didongy yi" został przemieszczony
wkrótce po śmierci tego genialnego twórcy. To także tutaj
instrument ten został w końcu zniszczony podczas inwazji
Mongołów na Chiny. Powyższa fotografia, razem z opisami
tej i innych atrakcji turystycznych wartych odwiedzenia
w owym historycznym mieście wartym zobaczenia, do
2005 roku zawarta była na doskonalej stronie internetowej
prowincji Henan która istniała kiedyś pod adresem
www.henan-window.com.cn/tour/lvyoue.htm
(niestety, nie istniejącej już od początka 2005 roku).
#F5.
Dlaczego "houfeng didongy yi" nie miał prawa działać na zasadzie inercji:
Faktycznie to istnieje całe zatrzęsienie dowodów i przesłanek logicznych, jakie wyraźnie wskazują że opisywany tutaj telepatyczny wykrywacz trzęsień ziemi działał na zasadzie "chi" (znaczy "fal telepatycznych") a nie inercji, a stąd że obecne inercyjne wyjaśnienie tego działania propagowane przez naukę ortodoksyjną jest całkowicie błędne. Wymieńmy tutaj najważniejsze rodzaje tego materiału dowodowego:
#i.
Kształt. Uformowanie komory rezonansowej tego wykrywacza trzęsień ziemi na kaształt parabolicznego lustra wklęsłego jest zadaniem ogromnie trudnym i kosztownym. Wszakże, pionowy przekrój przez ową komorę ukazuje precyzyjny kształt paraboli, na jaki muszą być też ukształtowane dzisiejsze satelitarne anteny telewizyjne. Znacznie łatwiej i taniej byłoby uformować tą komorę na kształt prostego cylindra, czy nawet prostokątnej skrzynki. Oczywiście, dla inercyjnego sejsmografu wystarczyłby taki prosty kształt cylindryczny, albo nawet zwykły kształt skrzynki, aby chronić mechanizm zawarty w środku. (Nawet łatwiej przyszłoby zbudowanie tego urządzenia wogóle bez komory i wody - znaczy w sposób jak budowane są dzisiejsze sejsmografy inercyjne.) Jednak dla telepatycznego wykrywacza trzęsień ziemi ten kształt musi być dokładnie taki jak pokazany na rusunku N6. Jest tak ponieważ musi on działać jak wklęsłe lustro które skupia fale telepatyczne na wlotach do rur które doprowadzają wodę do pysków smoków.
#ii.
Działanie jako fontanna. Gdyby owo urządzenie działało na zasadzie inercji, wówczas woda w jego wnętrzu jedynie wprowadzałaby problemy. Stąd dla inercyjnego działania, nie byłoby trzeba budować go jako fontanny. To właśnie dlatego dzisiejsze wyjaśnienia inercyjne wygodnie "zapominają" nawet wzmiankować wodę oraz działanie tego urządzenia jako fontanny. Jednak woda i działanie jak fontanna są absolutnie konieczne dla przechwytywania fal telepatycznych.
#iii.
Wyłapywanie odpływającej wody tuż przy osi centralnej fontanny. Jak wskazują na to stare ilustracje chińskie, woda jaka wypływała z pysków poszczególnych smoków, dostarczana była do tych pysków długimi rurami do których wloty umieszczone były tuż przy pionowej osi centralnej urządzenia. Oczywiście w sensie technicznym takie rozwiązanie nie miałoby żadnego sensu gdyby nie podyktowane było zasadą działania owego urządzenia. Wszakże pyski smoków przymocowane były do ścianek bocznych komory rezonansowej jaka gromadziła w sobie wodę. Aby więc dostarczyć wodę do tych pysków, wystarczyło ścianki te przedziurawić i nie trzeba było używać owych długich rur doprowadzających. Jednak rury owe stają się konieczne jeśli urządzenie to działa na fale telepatyczne ("chi"). Wszakże wówczas fale te koncentrowane są właśnie na osi centralnej urządzenia. Czyli aby wyłapywać wodę jaka jest modulowana przez te fale, koniecznym staje się użycie owych długich rur doprowadzających rozbiegających się od osi centranej ku pyskom poszczególnych smoków.
#iv.
Umiejscowienie paszcz smoków mniej więcej w połowie wysokości "komory antenowej". Taka wysokość ich umieszczenia nie ma najmniejszego sensu ani z punktu widzenia działania tego urządzenia jako inercyjnego sejsmografu, ani też z punktu widzenia działania tego urządzenia jako fontanny. Mianowicie, aby zmaksymilizować czułość wyzwalania dźwigni w przypadku działania tego urządzenia jako inercyjnego sejsmografu przy "stojącym" ustawieniu wahadła inercyjnego, paszcze smoków powinny być umieszczone tuż przy wierzchołku komory rozonansowej. Takie ich umieszczenie czyniłoby także wszelkie działania regulacyjne i sterownicze na mechaniźmie wyzwalającym znacznie łatwiejsze i dające prostrzy dostęp osobom obsługującym to uządzenie. Z kolei gdyby urządzenie to było fontanną z mechanizmem inercyjnym w środku, wówczas upływ jej wody byłby najsilniejszy gdyby pyski smoków znajdowały się tuż przy jej podstawie, zaś wahadło wyzwalające umieszczone było w pozycji "wiszącej", zawieszone u wierzchołka komory rezonansowej. Wszakże umieszczenie pysków smoków w połowie wysokości komory rezonansowej powodowuje jedynie, że dolna połowa tej komory pozostaje przestrzenią martwą jaka zupełnie nie zostaje wykorzystana dla zwiększania ciśnienia wytrysku wody z fontanny. W przypadku jednak jeśli urządzenie to działa na "chi", wówczas umieszczenie pysków smoków w połowie wysokości tej komory czyni jak największy sens. Wszakże wówczas ścianki komory rozonansowej wypełniają funkcję wklęsłych zwierciadeł skupiających, jakie koncentrują fale teleptyczne właśnie mniej więcej w połowie wysokości komory rezonansowej. Tam też umieszczone muszą być wloty do rur odprowadzająych wodę modulowaną tymi falami.
#v.
"Chi". Starożytna Chińska nazwa tego urządzenia zawiera słowo "houfeng". To zaś jednoznacznie wskazuje że "chi" (znaczy "fale telepatyczne") były w sposób zamierzony potwierdzane jako użyte w działaniu tego urządzenia. Także sam Zhang Heng był bardziej obznajomiony z własnościami fal telepatycznych niż z siłami inercji i drganiami. Wszakże istnieje całe zatrzęsienie dowodów pisanych, że w jego czasach fale telepatyczne były doskonale znane jako składowe "chi". Przykładowo do dzisiaj jego rodzima prowincja Henan jest światowym liderem w tradycji praktycznego wykorzystania chi, będąc np. miejscem słynnej szkoły "kung-fu" mnichów buddyjskich z Shaolinu (więcej na temat niezwykłych wyczynów mistrzów kung-fu z Shaolinu wyjaśnione zostało w podrozdziale JB3.3 z tomu 6 monografii [1/4]). Jednak niemal nie istnieje żaden dowód, że ludzie w jego czasach byli obznajomieni z siłami inercji i z mechanicznymi wibracjami na poziomie wymaganym do zbudowania inercyjnego sejsmografu. Dlatego dla niego było bardziej racjonalne użycie "chi" w działaniu tego urządzenia, niż użycie sił "inercji" i mechanicznych drgań gruntu.
#vi.
Symetria. Wibracje mechaniczne zawsze są symetryczne. Stąd jeśli ktoś rozważy działanie dzisiejszych sejsmografów, ich podzespół inercyjny zawsze dokonuje symetrycznych oscylacji w odniesieniu do chasse. Jest to doskonale pokazane na dzisiejszych sejsmogramach, w których rysowana linia zawsze odchyla się symetrycznie w obu kierunkach z położenia równowagi. To oznacza, że jeśli inercyjny podzespół wychyli sie o wartość "x" w jednym kierunku, wkrótce także musi wychylić się o podobną wartość "x" również i w odwrotnym kierunku. W przypadku więc gdyby omawiany tutaj wykrywacz trzęsień ziemi działał na zasadzie inercyjnej, takie symetryczne wychylenia musiałyby także się w nim pojawić. Praktycznie to oznacza, że po tym jak fale uderzeniowe dotarły do tego urządzenia, dwie kule z dwóch odwrotnych stron urządzenia musiałyby upaść w dół, a nie jedna. Pierwsza kula upadłaby w dół kiedy fala trzęsienia ziemi wychyliłaby podzespół inercyjny w jednym kierunku, podczas gdy kula po przeciwstawnej stronie wypadłaby kiedy ten sam podzespół inercyjny przechyliłby się w odwrotnym kierunku. Z kolei przy działaniu tego urządzenia na zasadzie "chi" (znaczy "fal telepatycznych") - jak to opisałem poprzednio, tylko jedna kula wypadłaby w dół z tylko jednego pyska smoka. Faktycznie też zapisy historyczne wyraźnie wskazują, że zawsze tylko jedna kula spadała w dół. To zaś potwierdza, że owo urządzenie z całą pewnością działało na zasadzie fal telepatycznych, a stąd że zawsze wyrzucało ono w dół tylko jedną kulę.
#vii.
Alarm dźwiękowy. Sejsmograf Zhang Heng'a wytwarzał alarm dźwiękowy - to dlatego używał on spiżowych żab jakie wytwarzały głośny dźwięk bicia w dzwon. Jednak gdyby urządzenie to działało na zasadzie inercji, wówczas wytwarzałoby ono alarm tylko kiedy dane trzęsienie ziemi już nim wstrząsnęło. Oczywiście, w takim przypadku alarm dźwiękowy nie miałby sensu, ponieważ towarzyszył by on doskonale widocznym manifestacjom i dźwiękom trzęsienia ziemi, takim jak zawalanie się budynków, wywracanie się i przesuwanie mebli, spadanie zawieszonych przedmiotów, kołysanie się podłogi i sufitów, itp. Stąd jedyne uzasadnienie dla użycia alarmu dźwiękowego leżało w tym, że alarm ten pojawiał się na długo przed tym zanim dane trzęsienie ziemi uderzyło. To zaś oznacza, że owo urządzenie musiało działać na zasadzie "chi".
#viii.
Czułość. Jak podają historyczne źródła, oryginalny sejsmograf Zhang Heng'a był ogromnie czuły. Faktycznie to wykrywał on trzęsienia ziemi jakich epicentrum było oddalone o ponad 500 kilometrów, oraz jakich wstrząsy mechaniczne pozostawały zupełnie nieodczuwalne dla ludzi. Tymczasem zasada działania dzisiejszych replik inercyjnych jest tak sformułowana, że aby one zadziałały trzęsienie ziemi musiałoby mieć epicentrum niemal tuż pod nimi, zaś samo urządzenie musiałoby zostać tak silnie wstrząśnięte, że całe głowy smoków by od niego poodpadały. Faktycznie też do dnia pisania niniejszego punktu w połowie listopada 2003 roku zdołałem ustalić położenie i dane około 10 rzekomo "wiernych" replik inercyjnych tego urządzenia zlokalizowanych w różnych muzeach i istytucjach świata. Jak dotychczas jednak nie zdołałem odkryć nawet jednej repliki której mechanizm inercyjny faktycznie by działał w praktyce i faktycznie by wykrywał trzęsienia ziemi, aczkolwiek o wszytkich ich się twierdzi że są "wiernymi" kopiami owego oryginalnego urządzenia. Wszystkie obecnie istniejące repliki tego urządzenia są jedynie replikami ozdobnymi, jakie starają się imitować wygląd zewnętrzny tego urządzenia, oraz jakie tylko twierdzą, że posiadają działający mechnizm inercyjny w swym wnętrzu. Jednak żadna z owych replik inercyjnych nie działa. Na podstawie też mojej znajomości działania proponowanego dla tego urządzenia inercyjnego mechnizmu dźwigniowego osobiście jestem głęboko przekonany, że NIE jest możliwe aby mechanizm taki był wystarczająco czuły dla wykrycia trzęsienia ziemi nieodczuwalnego dla ludzi. Ponadto musimy pamiętać, że czułość takiego mechanizmu dźwigniowego dodatkowo by zmniejszał fakt jego pracy w wodzie oraz związaną z tym szybko postępującą korozją przegubów dźwigni.
Podsumowując powyższe, inercyjne wyjaśnienie dzisiejszych naukowców ortodoksyjnych dla działania tego telepatycznego urządzenia jest całkowicie błędne. Wydedukowane ono zostało na sposób wyłącznie teoretyczny, bez uwzględnienia faktycznych realiów pracy tego cudownego urządzenia. Ponadto, owo teoretyczne wyjaśnienie nigdy nie było testowane w faktycznym działaniu, zaś wyniki jakie by ono praktycznie dawało podczas działania nigdy nie były porównywane z historycznymi zapisami. Stąd owo teoretyczne wyjaśnieniami jest jedynie poprawne na papierze, nigdy nie działałoby w praktyce, zaś jedyny aspekt w jakim naprawdę imituje ono oryginalne urządzenie to kztałt zewnętrzny. Jako takie, dewaluuje ono i poniża faktyczną wartość tego niezwykłego urządzenia telepatycznego. Prawdziwe wyjaśnienie dla tego urządzenia kryje się w użyciu fal telepatycznych wynikających z wiedzy o "chi" ("houfeng") przez starożytnych Chińczyków.
Fot. #F5: Pełnej wielkości replika "houfeng didongy yi".
Zauważ że jest ona około 3 metrów wysokości. Prawdopodobnie
jest to jedyna replika która wyraźnie ilustruje dla oglądających, że
instrument ten faktycznie był fontanną. Inne repliki nie podkreślają
wpływu przepływającej wody na prawidłowe działanie tego unikalnego
instrumentu. Owa interesująca replika w 2003 roku była pokazana
na stronie internetowej
international.tamu.edu.
Warto na nią rzucić okiem, ponieważ zawiera ona także sporo
innych informacji o Zhang Heng'u i jego instrumencie.
#F6.
"Houfeng didongy yi" wyprzedza stan dzisiejszej nauki ortodoksyjnej o co najmniej 100 lat:
Aczkolwiek dzisiejsza nauka ortodoksyjna tak hełpi się swoimi osiągnięciami, faktycznie omówione powyżej urządzenie alarmowe z 132 roku AD ciągle wyprzedza ją o co najmniej jakieś 100 lat. Owa liczba 100 lat wynika z moich oszacowań, że dzisiejsza nauka ortodoksyjna potrzebuje co najmniej dalszych 50 lat aby zaakceptować istnienie fal telepatycznych. Potem potrzebuje dalsze co najmniej 30 lat aby poznać te fale wystarczająco dobrze dla znalezienia sposobów ich technicznego wykorzystania. Potem ciągle jeszcze potrzebuje co najmniej 20 lat do zaprojektowania, wytestowania i doszlifowania urządzenia technicznego, takiego jak to opisane powyżej.
Warto jednak uświadomić sobie, że ów długi proces mógłby zostać skrócony do jedynie około 5 do 10 lat, jeśli już obecnie zaakceptujemy fakt, że sejsmograf Zhang Heng'a działał na zasadzie fal telepatycznych ("houfeng"), oraz po prostu rozpoczniemy nasze uczenie się technicznej telepatii of skonstruowania nowoczesnego odpowiednika dla tego cudu starożytnej techniki.
Fot. #F6: Replika "houfeng didongy yi"
która była wystawiona w Kanadzie na wystawie
zatytułowanej "China! 7000 Years of Innovation"
zlokalizowanej w Vancouver's Science World.
Powyższa fotografia została zreprodukowana
za uprzejmym pozwoleniem Kim M. Fong
(kim@china4visitors.com), ze strony internetowej
china4visitors.com.
(warto jest zobaczyć ową interesującą stronę!)
Część #G:
Potwierdzenie poprawności zasady działania "Sejsmografu Zhang Henga" którą ja wypracowałem:
#G1.
Eksperyment udawadniający poprawność zasady działania omawianego tutaj instrumentu:
Poprawność
każdej zasady działania użytej w jakimś urządzeniu
technicznym, zawsze daje się zweryfikować za
pośrednictwem odpowiednio zaprojektowanego,
uproszczonego eksperymentu naukowego. Dlatego
daje się również opracować eksperyment naukowy,
który demonstruje poprawność zasady opisywanej
na niniejszej stronie internetowej. Omówmy więc
teraz na czym eksperyment taki polega.
Podstawowe składowe stanowiska badawczego
do przeprowadzenia opisanego tutaj eksperymentu
pokazane są i wyjaśnione na ilustracji "Fot. #G1".
Zasadnicza część opisywanego tutaj eksperymentu ma na celu
udowodnienie tezy, że "energia zawarta w sygnale
telepatycznym skoncentrowanym na strumieniu
przepływającej wody zmienia atrybuty przepływu
owej wody". Owa część udowadnia więc ilustratywnie
że urządzenie alarmowe omawiane na tej stronie
internetowej będzie działało zgodnie z zaprezentowanymi
tutaj opisami. Tą część eksperymentu przeprowadza
się po całkowitym usunięciu przesłony (H). W pierwszej
fazie eksperyment ten polega na napełnieniu wodą
akwarium (A) i pozwoleniu aby woda ta wypływała sobie
ustalonym "przepływem laminarnym" (W) przez rurę
(P) zamontowaną w ścianie bocznej tego akwarium.
W tej fazie źródło fal telepatycznych (O) pozostaje wyłączone.
Należy wówczas zapamiętać lub sfotografować cechy
charakterystyczne tego przepływu laminarnego. W
drugiej fazie eksperymentu włączone zostaje źródło
fal telepatycznych, tj. silne iskrzenie na iskrowniku (S).
Fale telepatyczne wytwarzane przez owe iskry następnie
muszą zostać zogniskowane przez zwierciadło kuliste
(M) na wlocie do rury (P). W rezultacie tego zogniskowania,
energia zawarta w owych falach telepatycznych zmienia
charakter wypływu strumienia wody (W). Z poprzednio
ustalonego przepływu laminarnego woda ta zamienia
teraz swój wypływ na "przepływ burzliwy". Jej strumien burzy
się i bucha nierówno w takt iskier (S). Sama obserwacja
zmian w charakterze wypływu owej wody, udowadnia już
poprawność omawianej tutaj zasady działania "houfeng
didongy yi". Jeśli zaś ktoś nie wierzy oznakom wizualnym,
może na drodze strumienia owej wody ustawić w "stanie
równowagi chwiejnej" próbną "perłę" jak ta w instrumencie
omawianym na niniejszej stronie. Podczas przepływu
burzliwego perła ta zostanie wytrącona z pozycji równowagi
przez strumień omywającej ją wody.
Dodatkową
zaletą omawianego tutaj eksperymentu jest, że pozwala on
również udowodnić tezę, iż "promieniowanie które zmienia
charakter wypływu wody wcale nie jest promieniowaniem
elektromagnetycznym, a jest promieniowaniem telepatycznym".
Wystarczy bowiem aby w drogę owego promieniowania
wstawić stalową przesłonę (H). (Przesłona ta była usunięta
podczas przeprowadzania podstawowej części eksperymentu).
Jeśli promieniowanie to przeniknie przez ową stalową
przesłonę (H) i wywoła ten sam efekt jaki obserwowany
jest bez przesłony, to oznacza, że owo promieniowanie
wcale nie posiada elektromagnetrycznego charakteru.
Wszakże promieniowanie elektromagnetyczne normalnie
nie jest w stanie przenikać przez ferromagnetyczne osłony.
* * *
Na przekór
że niniejszy eksperyment został tak zaprojektowany aby
być najprostrzym jaki jest możliwy dla udowodnienia tezy
którą soba reprezentuje, ciągle jest on dosyć skomplikowany.
Nie daje się go więc przeprowadzić w garażu lub w kącie
własnej sypialni. Niemniej jeśli ktoś ma dostęp do laboratorium
badawczego, jest on nieporównanie prostrzy do zrealizowania
niż byłoby zbudowanie opisywanego tutaj "houfeng didongy yi".
Ciągle przy tym nosi w sobie tą samą wartość dowodową
co ów starożytny instrument. Dlatego tych którzy posiadają
wymagane warunki do eksperymentowania ciągle zachęcam do jego zrealizowania.
Szczególnie jeśli ktoś nie wierzy w istnienie fal telepatycznych
(lub nie wierzy w "chi") i chciałby otrzymać jakiś dowód
na ich istnienie i faktyczne działanie. Albo jeśli ktoś nie
jest przekonany że fale telepatyczne są w stanie przenosić
w sobie użyteczny dla nas sygnał alarmowy. Albo jeśli ktoś rozważa
zainwestowanie swojego czasu lub finansów w zrekonstruowanie
"houfeng didongy yi", przedtem jednak chciałby otrzymać
przekonywujący dowód że inwestment ten przyniesie
owoce. Można także eksperyment ten zrealizować
altruistycznie, po prostu dla rozwoju naszej wiedzy i
dla dobra ziemskiej nauki.
Fot. #G1. Oto główne składowe stanowiska
badawczego dla przeprowadzenia eksperymentu
udowadniającego poprawność zasady działania i idei
omawianego tutaj urządzenia alarmowego. (Kliknij
na powyższą ilustrację aby zobaczyć jej wyraźniejsze
powiększenie.)
Centralnym
podzespołem takiego stanowiska badawczego jest prostokątne
akwarium szklane (A) całkowicie zapełnione ustaloną wodą.
W środku jednej ze ścianek bocznych owego akwarium wklejona
jest hermetycznie rura (P) z jakiej wypływa równomierny strumień wody (W)
tzw. "przepływem laminarnym". Odnotuj że parametry owej
rury (P) są kluczowe dla sukcesu omawianego tu eksperymentu.
Dokładnie na wlocie do owej rury (P) ogniskowane są fale
telepatyczne (O) odbijane przez półkoliste wklęsłe zwierciadło
metalowe (M). Fale te generowane są przez strumienie iskier elektrycznych
(S) formowanych przez jakiś rodzaj iskrownika. (Iskrownikiem
tym mogą być np. elektrody dzisiejszej spawarki elektrycznej,
lub też nieustannie ładowana świeca zapłonowa z dzisiejszego
samochodu.) Ów iskrownik symuluje zjawiska elektryczne
(typu "efekt piezoelektryczny") indukowane w skorupie
ziemskiej przez gotujące się trzęsienie ziemi (lub tornado).
Warunkowo pomiędzy iskrownik (S) a akwarium (A) wstawiona może
zostać przenośna stalowa przesłona (H). Jeśli fale telepatyczne
są w stanie przenikać przez ową przesłonę i spowodować
ten sam efekt jakby przysłony owej wcale nie było, wówczas
to oznacza, że z całą pewnością NIE są one falami
elektromagnetycznymi już obecnie znanymi naszej
nauce (tj. że są one "falami telepatycznymi").
Tak samo
jak to się dzieje w każdym innym eksperymentem naukowym,
również i w opisywanym tutaj eksperymencie istnieją szczególne
wymagania które muszą być wypełnione aby eksperyment
ten okazał się sukcesem. Najwięcej tych wymagań dotyczy
rury (P), a ściślej jej wewnętrznego otworu z którego wypływa
strumień wody o początkowo wymaganym "przepływie
laminarnym". I tak, aby wypływ wody początkowo był laminarny,
rura ta musi posiadać otwór o gładkiej powierzchni
wewnętrznej (np. polerowany). Ponadto istnieją wymagania
co do średnicy otworu w owej rurze (P). Mianowicie średnica
ta powinna być najmniejsza z możliwych, jaka jednak ciągle
umożliwia "laminarny przepływ wody" (jak nam wiadomo z
hydromechaniki, zbyt mała średnica otworu niweczy
przepływ laminarny). Wszakże energia fal telepatycznych
koncentrowanych na rurze i starających
się zakłócić ów laminarny przepływ będzie relatywnie
mała. Stąd przy dużej średnicy rury, a stąd przy silnym
wypływie wody, fale te nie będą w stanie zmienić wypływu
laminarnego na wypływ burzliwy. Na dodatek to powyższych
wymagań, istotna jest także moc generatora iskier (S).
Moc ta powinna być możliwie największa. Dlatego dobrze
w eksperymencie tym jest użyć dzisiejszej spawarki o
możliwie dużej mocy. Albo też użyć łuku elektrycznego
podobnego do tych które kiedyś używane były w pierwszych
projektorach kinowych. Albo użyć maszyny Wimshursta
napędzanej szybkim silnikiem elekrycznym. Itd., itp.
Zasada
opisywanego tutaj eksperymentu opiera się na wykorzystaniu
całego szeregu zjawisk związanych z falami telepatycznymi.
Najbardziej kluczowym z tych zjawisk jest zdolność iskier
elektrycznych do generowania tzw. "hałasu telepatycznego".
Zdolność ta potwierdzona jest już wieloma eksperymentami
tzw. "alternatywnych nauk" (np. "nauk totaliztycznych").
Przykładowo potwierdzają ją
eksperymenty opisane w podrozdziałach U3.2.1 i N4
z tomów (odpowiednio) 15 i 11 monografii [1/4]. Kolejnym
z owych zjawisk jest zdolność fal telepatycznych do
indukowania fizycznych wibracji obiektów na których fale te zostają
skoncentrowane. (Z kolei owe wibracje modyfikują przepływ
laminarny wody zamieniając go na przepływ burzliwy.)
Także i to zjawisko jest już wykorzystywane przez "nauki
alternatywne". Przykładowo w podrozdziałach N2.2 i
N2.5 z tomu 11 monografii [1/4] wyjaśnione jest jego
użycie do wzbudzania falami telepatycznymi wibracji
kryształu kwarcowego. (Taki wibrujący kryształ kwarcowy
jest głównym podzespołem odbiorników telepatycznych.)
Jeszcze jednym kluczowym
zjawiskiem wykorzystywanym w omawianym tutaj
eksperymenice, jest zdolność gładkich powierzchni
do odbijania fal telepatycznych. (Czyli zdolność np.
zwierciadła wklęsłego (M) do zogniskowania fal
telepatycznych na wlocie do rury (P).) Zdolność
ta jest potwierdzana np. legendarnymi już cechami
"piramid", a ściślej faktem że piramidy ogniskują
wzdłuż swojej pionowej osi nieznany dzisiejszej nauce
rodzaj promieniowania popularnie nazywany
"promieniowaniem piramid" - które faktycznie jest
właśnie rodzajem "hałasu telepatycznego".
Część #H:
Jak dzisiaj powinniśmy się zabrać za zbudowanie "Sejsmografu Zhang Henga":
#H1.
Co powinniśmy obecnie uczynić, kiedy prawdziwe działanie tego cudownego instrumentu zostało w końcu poznane:
Telepatyczne
urządzenie opisane powyżej posiada zdolność do ratowania
życia niezliczonych ludzi oraz ocalania najbardziej cennych
dóbr, poprzez wczesne podnoszenie alarmu zanim nadchodzące
trzęsienie ziemi ich dopadnie. Ponadto posiada ono ogromny
potencjał komersyjny. Dla przykładu, gdyby to urządzenie było
dostępne w sklepach, zaś jego cena była porównywalna do
dzisiejszych wykrywaczy dymu, jest pewnym że zostałoby ono
zakupione przez niemal każdą rodzinę. Wszakże nasza
planeta każdego roku staje się coraz bardziej aktywna
sejsmicznie. Stąd każdy mieszkaniec ziemi z pewnością
chciałby mieć w mieszkaniu urządzenie, jakie podniosłoby
alarm przed naciągającym trzęsieniem ziemi wystarczająco
wcześnie aby umożliwić efektywną ucieczkę.
Dlatego teraz,
kiedy prawdziwa zasada działania tego cudownego urządzenia
jest poznana, najwyższy już czas aby odpowiednie instytucje
znalazły środki finansowe na zaprojektowanie i zbudowanie
jego dzisiejszych odpowiedników. Trzaba więc zawinąć rękawy,
przetłumaczyć analogową zasadę działania tego
urządzenia na dzisiejszy poziom techniki cyfrowej,
oraz otworzyć seryjną produkcję tysięcy takich urządzeń.
Warto przy
tym pamiętać, że "analogowa zasada działania" którą instrument
ten stosuje, po przetłumaczeniu na dzisiejszą "technikę cyfrową",
pozwoli na wprowadzenia najróżniejszych dodatkowych udoskonaleń
do jego działania. Dla przykładu, pozwoli ona na wyliczenie
dokładnej odległości do epicentrum danego trzęsienia ziemi,
a stąd na wyznaczenie przedziału czasu jaki nam pozostał na
ucieczkę zanim trzęsienie to nas dopadnie. Ponadto,
pozwala ona na miniaturyzowanie tego instrumentu i jego
zamontowywanie np. do dzisiejszych telefonów komórkowych.
Urządzenie to można również tak wyskalować, że wykrywało
ono będzie nie tylko trzęsienia ziemi, ale także i nadlatujące
tornada. W taki sposób owo cudowne urządzenie otrzyma
szansę aby zacząć w końcu służyć poszczególnym
ludziom i całej ludzkości. Wszakże jak narazie, owo starożytne
urządzenie z Chin ciągle jest jedynym na naszej planecie,
które potrafi zaalarmować o nadchodzcym trzęsieniu ziemi
znacznie wcześniej zanim trzęsienie to nadejdzie i zanim
dokona zniszczeń.
Fot. #H1. Ornamentalny "houfeng didongy yi".
Pokazany powyżej
jest ornamentalny instrument "houfeng didongy yi" wykonany w
czerwonym "jade" (tj. półszlachetnym kamieniu którego zielona
odmiana nazywana jest też "nefrytem" - w Polsce znajdowanym
m.in. na Dolnym Śląsku). W 2003 roku instrument ten można
było zamówić i zakupić ze strony
www.nautilusimports.com.
Powyższa fotografia została zreprodukowana za uprzejmym
pozwoleniem od Guoying Chen, Manager'a NI&E (service@mail.nautilusimports.com).
Ja osobiście
wierzę, że kiedy nadchodzi właściwy czas dla ludzkości aby
skierowała się na nowe obszary poznawcze, wszystko co jest
związane z tym nowym kierunkiem zaczyna być "modne".
To zaś zdaje się być jednym z mechanizmów używanych
do zainspirowania ludzkości. Obecnie widzimy czasy kiedy
wszystko co związane z falami telepatycznymi
zaczyna być modne. Ludzie rosnąco interesują się
"chi" oraz "feng-shui". Również "houfeng didongy yi"
który praktycznie otwiera drzwi do technicznego
opanowania fal telepatycznych raptownie zaczyna
być modnym.
#H2.
Jak zbudować dzisiejszą wersję tego instrumentu:
Omawiany tutaj sejsmograf w oryginalnym wykonaniu łączył w sobie dwie odmienne zasady działania. Pierwszą z nich była zasada na jakiej ostrzeżenie o zbliżającym się trzęsieniu ziemi było odczytywane. Zasada ta sprowadza się do zdekodowania informacji przenoszonej przez potężną wiązkę fal telepatycznych generowanych przez nadchodzące trzęsienie ziemi. Drugą zaś zasadą zawartą w omawianym urządzeniu była konwersja informacji przenoszonych przez fale telepatyczne na jakąś formę alarmu odnotowywalnego przez ludzi. W przypdku omawianego tutaj urządzenia, konwersja owa polega na modulowaniu przepływającej wody falami telepatycznymi. W przypadku jednak kiedy urządzenie to budowane będzie obecnie, obie powyższe zasady działania mogą zostać wydatnie unowocześnione i udoskonalone. Zamiast używania wody, jaka w dzisiejszych warunkach znacząco pomniejszałaby przydatność i poręczność tego urządenia, używane mogą być sygnały elektroniczne i informatyka. Dlatego w dzisiejszych czasach owo urządzenie budowane może być jako rodzaj "skomputeryzowanego systemu informacyjnego", w którym sygnały telepatyczne odczytywane będą elektronicznie, natomiast konwersja tych sygnałów na ostrzeżenie dokonywana będzie przez odpowiednie programy zawarte w mikroprocesorze miniaturowego komputera. Takie rozwiązanie będzie wprowadzało kilka dodatkowych zalet, jakie niemożliwe były do uzyskania w oryginalnym urządzeniu. Wyliczmy więc teraz chociaż najważniejsze z nich:
#i.
Miniaturyzacja i przenośność. Taki komputerowy wykrywacz trzęsień ziemi budowany może być jako urządzenie całkowicie przenośne, podobne np. do dzisiejszych "wykrywaczy dymu". Po odpowiednim zminiaturyzowaniu zapewne będzie mogło ono być wbudowane nawet do telefonów celularnych, tak że każda osoba będzie mogła zawsze nosić je ze sobą. W ten sposób ostrzegało ono będzie każdego z osobna, wskazując z którego kierunku dane trzęsienie ziemi nadchodzi, jaka będzie jego moc, oraz ile czasu ciągle pozostało do ucieczki.
#ii.
Precyzja informacji. Zasada działania tego urządzenie, w połączeniu z dzisiejszym stanem naszej wiedzy i techniki umożliwiają aby dalsze udoskonalenia zostały na nim dokonane. Dla przykładu, dzisiejsze systemy komputerowe umożliwiają precyzyjne dekodowanie informacji zawartej w falach telepatycznych. To z kolei umożliwi wyliczanie przez dzisiejsze odpowiedniki tego urządzenia dokładnej odległości od epicentrum trzęsienia ziemi, a stąd oszacowanie czasu pozostałego nam na ucieczkę. Ponadto komputerowa analiza charakterystyki nadchodzącej fali telepatycznej umożliwia też dokładne przewidywanie siły nadchodzących wstrząsów, a więc ostrzega czego należy się spodziewać po danym trzęsieniu ziemi.
#iii.
Dowolna forma ostrzeżenia. Nadanie temu urządzeniu charakteru systemu komputerowego pozwoli aby podnoszany przez nie alarm nabieral dowolnego charakteru. I tak niezaleznie od alarmu dźwiękowego jaki budziłby ludzi w nocy, dzisiejsze wersje tego urządzenia mogą podnosić alarm wibracyjny, wibrując w kieszeni swego nosiciela jak dzisiejsze telefony celularne. Mogą one też rzucać alarm na miniaturowy ekran, informując wizualnie o kierunku nadchodzącego trzęsienia, o jego mocy zniszczeniowej, oraz o czasie do ucieczki.
#iv.
Uniwersalność zastosowań. Kiedy taki obecny system do telepatycznego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi zacznie działać poprawnie, wówczas może on być używany nie tylko dla ziemi. Dla przykładu, jeśli jego duże paraboliczne anteny skieruje się na dowone inne ciało niebieskie z pobliża ziemi, wówczas jest on w stanie dostarczyć informacji na temat trzęsień ziemi następujących na owym ciele. W ten sposób np. astronomowie są w stanie używać takie urządzenie dla monitorowania trzęsień ziemi na wszystkich planetach naszego systemu słonecznego.
Fot. #H2: Wszyscy znamy takie anteny satelitarne.
Normalnie utożsamiamy je z telewizją oraz z radio-teleskopami.
Jednak faktycznie są one w stanie zastąpić "komorę antenową"
omawianego tutaj urządzenia. W ten sposób umożliwią one
zbudowanie dzisiejszych wersji omawianego tutaj urządzenia
do zdalnego wykrywania nadchodzących trzęsień ziemi i tornad.
Każda pojedyncza taka antena reprezentuje odpowiednik dla
wycinka około 1/8-mej obwodu "houfeng didongy yi". Stąd jeśli
użyć ośmiu takich anten, zaś każdą z nich skierować w odmiennym
kierunku genograficznym, wtedy uzyskamy dzisiejszy odpowiednik
dla "komory antenowej" jaka symuluje działanie całego opisywanego
tutaj instrumentu. Tyle tylko że zamiast ogniskować fale telaptyczne
na wlotach wody, owe anteny ogniskowałyby je na odpowiednich
czujnikach telepatycznych. Z kolei owe czujniki dostarczałyby
sygnał od trzęsienia ziemi (lub tornada) do przetworzenia najpierw
przez spectrum analyser, a potem przez skomputeryzowany
system informacyjny dla zdalnego wykrywania nadchodzących
trzęsień ziemi. System ten byłby podobny do dzisiejszych
systemów oprogramowania dla voice recognition,
znaczy byłby on w stanie rozpoznać telepatyczną "mowę"
którą "obwieszcza się" każde trzęsienie ziemi w chwili kiedy
zaczyna przygotowywać swoje zaistnienie. Z takiej zaś "mowy"
dany system informacyjny wyodrębniłby dwa szczegóły,
mianowicie jak szybko dane trzęsienie ziemi (lub tornado)
ma uderzyć, oraz jaka będzie jego siła. Potem zaś owe
dwa szczegóły zostaną rozesłąne przez komputer przetwarzający
do wszystkich zainteresowanych ludzi, jako wczesne ostrzeżenie
przed nadchodzącym trzęsieniem ziemi. Po jego otrzymaniu,
ludzie mieliby wystarczająco dużo czasu aby usunąć się z
zagrożonego obszaru. Dlatego taki system ośmiu parabolicznych
anten skierowanych w ośmiu kierunkach świata, razem z
hardware elektronicznym oraz z połączonymi z nim programami
przetwarzającymi, byłby w stanie wszczęcia wczesnego alarmu
zanim dane trzęsienie ziemi zdołą uderzyć. Co nawet jeszcze
bardziej interesujące, w terminie późniejszym wszystko to
mogłoby zostać zminiaturyzowane i wbudowane np. do
telefonów komórkowych. Wtedy urządzenia te mogłyby nas
ostrzegać indywidualnie przed nadchodzącym trzęsieniem
ziemi i to na długi czas zanim to trzęsienie ziemi do nas dotrze.
#H3.
Konstrukcja dzisiejszego odpowiednika "houfeng didongy yi":
Na obecnym etapie jesteśmy już w stanie opisać jaka będzie budowa i działanie dzisiejszego odpowiednika omawianego tutaj sejsmografu telepatycznego. I tak posiadał on będzie jakieś powierzchnie skupiające fale telepatyczne. Powierzchnie te mogą albo przyjmować formę parabolicznej komory rezonansowej - takiej jak w oryginalnym sejsmografie Zhang Heng'a, albo też zbioru kilku dysz podobnych do dzisiejszych telewizyjnych anten satelitarnych i skierowanych w najrożniejszych kierunkach świata. W punktach ogniskowych owych powierzchni umieszczone będą czujniki fal telepatycznych. Najpradowpodobniej funkcje tych czujników wypełniały będą odpowiednie przemysłowe kryształy kwarcowe, takie jak ów omówiony w podrozdziale N2.3 z tomu 11 monografii [1/4]. Możliwe jest jednak również użycie optycznych przestrzeni rezonansowych opisanych tam w podrozdziale N2.5, lub ampułek roztworu soli w wodzie opisywanych tam w podrozdziale N1. Od owych czujników telepatycznych, sygnał o nadchodzącym trzęsieniu ziemi przekazywany będzie do mikroprocesora komputerowego poprzez konwertor analogowo-cyfrowy. W mikroporocesorze będzie on przetwarzany przez odpowiedni system informatyczny, jaki podda go rozpoznaniu, analizie, oraz jaki na jego podstawie generował będzie sygnał alarmowy podawany na odpowiednie urządzenie alarmujące.
Fot. #H3: Jeszcze jedna ozdobna replika omawianego
tu instrumentu. Owa piekna replika także daje się nabyć w Hong
Kongu. W 2003 roku można ją było sobie zamówić pod adresem
internetowym
well-link.com
(proponuję zaglądnąć na wszystkie kolekcjonowalne działa sztuki
dostepne na owej stronie).
#H4.
Ta sama zasada użyta w "houfeng didongy yi" może być wykorzystana dla wykrywania nadchodzących tornad:
Nazwa tornado używana jest do opisywania
morderczego wiatru wirowego który posiada siłę
niszczenia większą od dynamitu. Sporo budynków
uderzonych tornadem zwyczajnie eksploduje. Siła
tornada jest też w stanie wysysać w powietrze ludzi
usiłujących się przed nim ukrywać np. w piwnicach.
W Polsce tornada kiedyś nazywano "trąbami powietrznymi".
Słyszałem także że stara ludowa nazwa dla nich
brzmiała "tańcujący diabeł". Z kolei w Anglii dawniej
nazywano je "wind devil" czyli "wiatr diabeł". Więcej
szczegółów na temat tornad zawarte jest na odrębnej
stronie internetowej o nazwie
tornado.htm.
Interesującym
atrybutem tornad jest, że owe wirujące wiatry wyzwalają cały
szereg zjawisk elektrycznych i magnetycznych, które są
bardzo podobne do zjawisk wyzwalanych również przez
gotujące się trzęsienia ziemi. Dla przykłądu, miażdżenie
obiektów i kryształów piasku przez siły tornada powoduje
wyzwalanie efektu piezoelektrycznego podobnego do tego
który wyzwalany jest przez trzęsienia ziemi. Z kolei wyładowania
elektryczne i pioruny generują pole magnetyczne podobne
do tego z trzęsień ziemi. Dlatego nadchodzące tornada
wyzwalają najróżniejsze "sygnały telepatyczne" (lub
przepływy energii "chi") które mogą być odebrane zdalnie,
oraz które mogą być wykorzystane w zasadach działania
anty-tornadowych systemach wczesnego ostrzegania.
Niezwykłym
atrybutem zasady działania stosowanej w "houfeng didongy yi"
jest, że po odpowiednim prze-projektowaniu jego anten
parabolicznych, omawiane tutaj urządzenie jest w stanie
zdalnie wykrywać nie tylko trzęsienia ziemi, ale również
nadchodzące tornada. Stąd jego zasada
działania pozwala aby było ono również używane jako
urządzenie do zdalnego wykrywania tornad które właśnie
są w stadium powstawania. Więcej informacji właśnie
takim zastosowaniu "houfeng didongy yi" do zdalnego
wykrywania owych "tańcujących diabłów" zawarte jest
na całym szeregu stron internetowych poświęconych opisowi
"tornad"
a wylistowanych w "Menu 4", np. strony dostępnej pod nazwą
tornado_pl.htm.
Interesująco, zjawiska bardzo podobne do tych
generowanych przez tornada, są także generowane
przez nadchodzące huragany - po szczegóły patrz
totaliztyczne strony internetowe
hurricane_pl.htm oraz
katrina_pl.htm.
Dlatego urządzenie opisane na tej stronie może
również być użyte do uzyskiwania wczesnych
ostrzeżeń przed nadchodzącymi huraganami.
Fot. #H4. Jeszcze jedna interesująca replika
"houfeng didongy yi". W 2003 roku była ona prezentowana
na stronie internetowej
www.iris.washington.edu
gdzie pojawiła się dzięki courtesy magazynu "National Geographic".
Odnotuj, że
interesującym atrybutem tego urządzenia jest iż po
odpowiednim prze-projektowaniu jego parabolicznej
"komory antenowej", jest ono w stanie zdalnie wykrywać
nadchodzące tornada oraz huragany. Prze-projektowanie
kształtu owej "komory antenowej" musi być takie, aby było
w stanie przechwycić i zogniskować fale telapatyczne
przychodzące z chmur położonych nieco ponad tym
instrumentem. (Odnotuj że w konstrukcji zaprezentowanej
na niniejszej stronie "houfeng didongy yi" był budowany
tak aby przechwytywać on sygnały telepatyczne nadchodzące
spod ziemi czyli z miejsc położonych nieco niżej niż owo
urządzenie.)
#H5.
Ja jestem gotowy dopomagać w badaniach i rozwoju prototypów "houfeng didongy yi" działających na opisywanej tą stroną zasadzie:
Osobiście szacuję, że koszta materiałów, wyposażenia, badań i
wykonania (jednak bez uwzględnienia ludzkiej robocizny)
konieczne dla wyprodukowania działającego prototypu
"houfeng didongy yi", wynosiły będą około $US 50, 000. Potrzebne
wyposażenie obejmuje, między innymi, dobry konwencjonalny
(inercyjny) sejsmograf, system anten parabolicznych, odpowiednio
ukształtowane "feedhorns" i czujniki, spectrum analyser z
cyfrowym wyjściem, jakiś PC komputer z dużą pamięcią (np.
typu "serwer"), oraz kilka prototypów stanowisk badawczych.
Nawet więc gdybym postanowił budować to urządzenie na
tej samej zasadzie jak wszystkie inne badania które dotychczas
prowadzę, czyli w swoim wolnym czasie przeznaczonym na
odpoczynek oraz w kącie własnej sypialni, ciągle prywatnie
nie posiadam wymaganych funduszy aby zakupić potrzebne
materiały i sprzęt - na przekór że owo urządzenie kosztowałoby
mniej niż pojedynczy dom rodzinny jaki zostanie zniszczony
najbliższym trzęsieniem ziemi które z całą pewnością nastąpi
już wkrótce. Jednak być może ty mógłbyś dopomóc. Być może
że już posiadasz dostęp do laboratorium badawczego z całym
wymaganym sprzętem. Lub być może w kooperacji moglibyśmy
ruszyć jakoś z budową tego potrzebnego urządzenia w jakikolwiek
inny sposób - wszakże wszyscy go paląco potrzebujemy.
Zapraszam więc do przeglądnięcia strony jaka teraz następuje,
do osobistego sprawdzenia jak wykonalna jest idea owego
urządzenia, oraz do zrozumienia co jest konieczne aby je
zbudować. Potem zaś zapraszam do rozważenia jak
możnaby spowodować ruszenie do przodu z jego budową.
Wszakże kiedy w końcu zostanie ono już zbudowane,
będzie ono w stanie uratować tysiące ludzkich istnień, w tym
być może nawet twoje własne życie lub życie kogoś ci bliskiego.
Oto więc opisy tego starożytnego cudu technicznego.
* * *
Jakiś czas temu zostałem
zwolniony z mojej pozycji wykładowcy nauk komputerowych. Powodem
był zaistniały w całej Nowej Zelandii tajemniczy spadek liczby studentów
studiujących nauki komputerowe oraz informatykę. Utrata pracy
zawsze jest sytuacją godną pożałowania. Niemniej w moich
okolicznościach jest ona również otwarciem możliwości znalezienia
następnej pracy, która byłaby bardziej odpowiednia dla badań i praktycznego
rozwoju urządzeń opisywanych na tej stronie internetowej. Obecnie
szukam więc takiej właśnie pracy. Proszę dać mi znać gdyby czytelnik
słyszał o odpowiedniej pozycji. Interesują mnie wszelkie pozycje,
które pozwoliłyby mi na opracowanie działających prototypów dowolnych
urządzeń opisywanych na moich stronach internetowych. Obejmuje to
zarówno urządzenie opisane na niniejszej stronie internetowej, jak i
komorę oscylacyjną,
telekinetyczny dysocjator wody, lub
baterię telekinetyczną.
Najbardziej idealna pozycja, która najlepiej służyłaby
temu celowi, opisana jest na odrębnej stronie internetowej
poszukuję pracy.
Niemniej, ja doskonale rozumiem, że w życiu trudno jest osiągnąć ideały.
Dlatego jestem gotowy przedyskutować i rozważyć dowolną pozycję która
pozwalałaby mi na eksperymentalne badania owych przełomowych urządzeń.
* * *
Odnotuj, że
niniejsza strona internetowa faktycznie jest wstępnym
raportem naukowym jaki podsumowuje wyniki moich
"prywatnych" badań nad rodzajem cudownego urządzenia
do zdalnego wykrywania zagrażających nam trzęsień
ziemi (czyli które jest rodzajem starożytnego przeciw-trzęsieniowego
urządzenia alarmowego). Urządzenie to posiada
zdolność do wykrywania trzesienia ziemi na długo
zanim trzęsienie to uderzy i dokona zniszczeń.
Aby było jeszcze bardziej niezwykłe, urządzenie to zostało
już zbudowane i z ogromnym sukcesem udowodniło
swoją wartość w działaniu. Zapraszam teraz każdego
do poczytania jak to cudowne urządzenie działa, jakiej
zasady używa do wykrywania nadchodzących trzęsień
ziemi, oraz jaka jest jego niezwykła historia. Zainteresowani
moga także załadować (download) sobie nieodpłatnie
za pośrednictwem niniejszej strony egzemplarz
krótkiego podrozdziału N6.1 z tomu 11 monografii
[1/4], "Zaawansowane urządzenia magnetyczne".
Podobnie jak ów referat wskazywany we wstępie do
tej strony, również ten podrozdział N6.1 też opisuje
to urządzenie. Po jego załadowaniu, przyjdzie potem
znacznie łatwiej studiować go w ciszy i komforcie
własnego domu. Będzie też można udostępnić
jego kopie zainteresowanym kolegom którzy być
może badają zdalne wykrywanie nadchodzących
trzęsień ziemi (lub tornad albo huraganów).
* * *
Urządzenie opisywane tutaj posiada potencjał
dla uratowania niezliczonych ludzi i mienia.
Faktycznie to jeśli czytelnik mieszka w obszarze
nawiedzanym przez trzęsienia ziemi, zaś
urządzenie to zostanie zbudowane wystarczająco
wcześnie, wówczas być może nawet uratuje
jego własne życie, lub życie kogoś kogo czytelnik
najbardziej kocha. Wszakże dla powodów
opisanych w punkcie #B6 poniżej, nasza
planeta jest rosnąco aktywna sejsmicznie, zaś
niszczycielskie trzęsienia ziemi przydarzają się coraz
częściej. Rosnąco też pojawiają się one w miejscach
w jakich poprzednio nikt o nich nie słyszał. Polska czy
Europa nie jest już przed nimi bezpieczna. Spalibyśmy
znacznie spokojniej gdybyśmy posiadali urządzenie takie
jak to opisane tutaj, które obudziłoby nas wystarczająco
wcześnie dla ucieczki przed niebezpieczeństwem.
Dlatego być może oboje powinniśmy myśleć jak zbudować
to urządzenie znacznie szybciej. Ja posiadam wiedzę i
umiejętności wymagane dla jego zbudowania, tyle że
nie mam dostępu do laboratorium ani do właściwych
warunków dla eksperymentalnych badań i dla prototypowania.
Jednak być może że Ty je masz, lub że byłbyś w stanie
je zorganizować. Jeśli połączymy siły, to cudowne urządzenie
może zostać zmaterializowane znacznie wcześniej,
a stąd może uratować znacznie więcej ludzi.
Część #I:
Dlaczego ma miejsce prześladowanie wynalazków - czyli "przekleństwo wynalazców":
Tzw. "przekleństwo wynalazców" ma swoje
uzasadnienie. Uzasadnienie to zostało
wyjaśnione w punkcie #G3 totaliztycznej strony
eco_cars_pl.htm.
#I2.
Jeszcze jeden wynalazek techniczny który również został zbudowany "przed swoim czasem":
"Zhang Heng seismograph"
wcale nie był jedynym urządzeniem technicznym skonstruowanym na
Ziemi, które się pojawiło kiedy ludzkośc nie była jeszcze na nie przygotowana.
Kolejnymj takim urządzniem było to pokazane na ilustracji obok.
Był nim wysoko zaawansowany (pierwszy) samolot skonstruowany
i oblatany na Ziemi w 1882 roku, czyli w czasach kiedy najbardziej
zaawansowaną maszyną byłą lokomotywa parowa. Ten niezwykły
samolot był zbudowany przez Polaka a jednocześnie Rosjanina,
wynalazcę o nazwisku Aleksander Możajski. Dalsze szczegóły
o tym niezwykłym samolocie zostały zawarte na stronie internetowej o
Aleksander Mozajski,
dostepnej poprzez "Menu 1" i
"Menu 4",
a także w podrozdziale O1 z tomu 12 monografii [1/4].
Fot. #I2: Samolot zbudowany i oblatany przez Polsko/Rosyjskiego
wynalazcę nazywającego się Aleksander Mozajski. Został on skonstruowany
i oblatany w 1882 roku, tj. około 21 lat przed słynnym samolotem Braci Wright
z USA, oraz około 20 lat przed samolotem Nowozelandczyka o nazwisku
Richard Pearse. Dalsze szczegóły tego niezwykłego Polsko/Rosyjskiego
samolotu zestawione zostały na stronie internetowej
Aleksander Mozajski
dostępnej poprzez "Menu 1" i
"Menu 4",
a także z podrozdziału O1 z tomu 12 monografii [1/4].
Część #J:
Nauki jakie wypływają z losów opisanego tu "seismografu Zhang Henga":
#J1.
Aby opakowanie nie zdewaluowało zawartości:
Z moich badań wynika,
że około 70% tych którzy zainteresowali się tematem omawianym
na niniejszej stronie, oraz którzy podjęli się trudu znalezienia
i odwiedzenia tej strony, ciągle zaniechuje doczytania się do
najważniejszych szczegółów opisywanych tutaj idei. Coś ich
więc zraża do zapoznania się z istotą tematu dla wyjaśnienia
którego niniejsza strona została oryginalnie opracowana.
Logicznie można wydedukować, że owym zrażającym elementem
nie jest sama opisywana tutaj idea, a wyrażenia, prezentacja oraz
język za pośrednictwem których idea ta została "opakowana".
Ja byłbym zainteresowany w poznaniu, czym jest ów zrażający
aspekt.
Fot. #J1. Imponująco wyglądająca replika
"houfeng didongy yi". Ta replika w 2003 roku
była pokazana na bardzo interesującej stronie
www.kepu.com.cn
(proponuję rzucić okiem na ową stronę). Ilustruje ona
wymownie, jak pięknie wyglądał oryginał opisywanego
tutaj instrumentu w czasach kiedy jego budowniczy bez przerwy
go czyścił i dostrajał. Jak widać, aparat ten był wspaniale
dopracowany pod każdym możliwym względem. Jego
zasada działania do dzisiaj szokuje swoją doskonałością.
Z kolei piękno wyglądu zewnętrznego jego oryginalnego
prototypu wzbudza zachwyt nawet obecnie.
Piękno
oryginalnego "houfeng didongy yi" ujawniane przez
powyższą replikę zwraca naszą uwagę na ogromnie
ważną regułę. Mianowicie że "wygląd i opakowanie
często jest nawet ważniejsze od zawartości". Reguła
ta odnosi się również i do niniejszej strony internetowej.
To bowiem jak strona ta została sformułowana i
opakowana, jest równie ważne dla sukcesu jej
treści, jak wiedza na którą stara się ona zwrócić
naszą uwagę. Nawet więc jeśli z najróżniejszych
powodów nie jesteś czytelniku w stanie dopomóc w realizacji
idei tutaj zaprezentowanych, ciągle być może jesteś
w stanie dopomóc w udoskonaleniu "opakowania"
w jakim idee te są upowszechniane za pośrednictwem
niniejszej strony internetowej. Z kolei satysfakcja z
uczynienia czegoś konkretnego aby poprawić
trudna sytuację nas wszystkich, będzie bardzo
podobna bez względu na to jaki rodzaj wkładu
dołożymy do owej poprawy.
Część #K:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#K1.
Podsumowanie tej strony:
W odniesieniu do urządzeń naprawdę istotnych
ludzie wykazują zagadkową postawę. Mianowicie
im bardziej coś byłoby im przydatne, tym większe
opory stawiają przeciwko zbudowaniu tego.
Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj.
dra inż. Jana Pająka
(a przez okres 2007 roku - Prof. dra inż. Jana Pająka),
pod jakie można wysyłać ewentualne
uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane
tu pytania, podane są na stronie internetowej
o mnie (Dr Jan Pajak).
Tam również dostępne są adres pocztowy
i numery telefonu autora.
Proszę też odnotować, że z powodu mojego
chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie
odpowiadam na emaile, które zawierają TYLKO
wykonawczo czasochłonne prośby, jednocześnie
zaś dokumentują zupełną ignorancję ich autora
w tematyce którą ja badam.
If you prefer to read English,
click on the flag below (jeśli preferujesz czytanie po angielsku,
kliknij na poniższą flagę)
Data pierwszego opracowania niniejszej strony: marzec 2003 roku.
Data najnowszego jej aktualizowania: 21 czerwca 2010 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)